Reklama

Aleksandra Pilarczyk: To nie rolnicy powinni protestować przeciw umowie z Mercosurem, ale europejscy konsumenci

Umowa z Mercosurem to zaprzeczenie dotychczasowej Wspólnej Polityki Rolnej – pisze redaktor naczelna serwisu Wieści Rolnicze, polemizując z Bogusławem Chrabotą.

Publikacja: 09.01.2026 15:04

Ogólnopolski protest rolników w Warszawie. Rolnicy protestują przeciwko umowie UE–Mercosur oraz prze

Ogólnopolski protest rolników w Warszawie. Rolnicy protestują przeciwko umowie UE–Mercosur oraz przeciwko obecnej polityce rządu wobec wsi i rolnictwa

Foto: PAP/Paweł Supernak

Głównym celem Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) jest zapewnienie nam bezpieczeństwa żywnościowego. I chodzi tu nie tylko o to, żebyśmy mieli co jeść, ale żeby to pożywienie było zdrowe, a jego produkcja jak najmniej szkodziła środowisku. Na to idą olbrzymie pieniądze ze wspólnej kasy unijnej. I tylko w tym względzie się zgadzam z Bogusławem Chrabotą, który w umowie z krajami Mercosuru widzi same pozytywy.

One oczywiście są, bo gospodarka unijna zdobyłaby olbrzymi rynek zbytu i jednocześnie dostęp do rzadkich surowców naturalnych. Ale twierdzenie, że zyska na tym rolnictwo, a rolnicy po cichu cieszą się z umowy, to już o most, a nawet dwa mosty za daleko.

Dlaczego umowa UE z Mercosurem jest zaprzeczeniem dotychczasowej Wspólnej Polityki Rolnej?

Nie słyszę tej akceptującej ciszy na dzisiejszym, piątkowym proteście, bo nie można udawać, że południowoamerykańska wołowina, drób i cukier nie zagrażają polskim rolnikom, a także całemu sektorowi przetwórczemu. Jesteśmy przecież największym producentem drobiu w Europie, czołowym producentem wołowiny i cukru. Nie przejemy tego sami. A w Brazylii wołowiny od nas nie kupią. Nie tylko dlatego, że produkcja tam jest tańsza, ale nie ma tam też takich ograniczeń środowiskowych, jakie obowiązują w Unii.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Popieram umowę Unii Europejskiej z Mercosurem

I w tym kontekście umowa z krajami Mercosuru jest zaprzeczeniem dotychczasowej Wspólnej Polityki Rolnej. Jak można wycofywać kolejne, szkodliwe dla ludzi środki ochrony roślin, a potem sprowadzać żywność z krajów, gdzie takich ograniczeń nie ma? Jak można dofinansowywać zalesianie, a przymykać oko na wycinkę puszczy amazońskiej pod uprawy i hodowlę? Jak można otwierać rynek na wołowinę, drób i cukier z Ameryki Południowej, jeśli to może zachwiać produkcją tej żywności w Europie?

Reklama
Reklama

To nie rolnicy powinni protestować przeciw umowie z Mercosurem, ale europejscy konsumenci

Jest wielki opór przeciwko wprowadzeniu do umowy z Mercosurem klauzuli o wzajemności produkcji, którą przegłosował Parlament Europejski. Gwarantuje ona zachowanie takich samych rygorystycznych norm, jakie obowiązują producentów w Unii Europejskiej. Inna sprawa, że nie bardzo wiadomo, jak taką klauzulę wprowadzić w życie i egzekwować.

Czytaj więcej

Jest decyzja Unii Europejskiej w sprawie umowy z Mercosurem

Żeby nie być gołosłownym, zacytuję fragment wystąpienia dr. Krzysztofa Anusza (SGGW) w trakcie konferencji zorganizowanej przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej: – W Polsce mamy rozpoznany profil zagrożeń. To rozpoznanie jest podstawą naszego eksportu żywności. I tak jest w innych krajach europejskich. Absolutnie ze strony krajów Mercosuru nie mamy w ogóle takiego systemu. W tym zakresie nie są oni w ogóle partnerami. Być może trzeba byłoby przeprowadzić badania biegłości ich laboratoriów, o ile te laboratoria w dostatecznym stopniu je mają i potwierdzić, czy w ogóle mogą badać tę żywność. Nie mają systemu śledzenia pochodzenia produktu. To jest podstawowa sprawa w Europie. Dane dotyczące zakażeń w tych krajach są absolutnie niewiarygodne. W sposób odpowiedni nie badają tych spraw, w związku z tym nie można określić pośrednio, jakie tam jest zagrożenie pewnymi czynnikami – przekonywał naukowiec. I ja mu wierzę.

Tak naprawdę więc to nie rolnicy powinni wyjeżdżać na drogi, ale konsumenci – bo to do nich trafi żywność niewiadomej jakości. Jeśli rządy, Unia nie zadbają o zapewnienie nam produktów zdrowych i jakościowych, to tańsze na pewno wyprze lepsze. A potem lepszego już nie będzie.

Autorka

Aleksandra Pilarczyk

Redaktor naczelna serwisu Wieści Rolnicze

Publicystyka
Jacek Nizinkiewicz: Zgody Karola Nawrockiego z Donaldem Tuskiem nie ma. Ale jedna osoba może ich pogodzić
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Zwolennicy umowy z Mercosurem wygrali. Komu należy pogratulować?
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Polska sieje zamęt w sprawie pokoju na Ukrainie
Publicystyka
Jarosław Kuisz: Zmierzch polskiej miłości do Stanów Zjednoczonych
Publicystyka
Michał Przeperski: Andrzej Paczkowski, człowiek od faktów. Zmarł wielki historyk, ojciec wszystkich syntez
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama