Pogłoski o śmierci Prawa i Sprawiedliwości są mocno przesadzone – trawestacją słów Marka Twaina można skomentować wypowiedzi Donalda Tuska, podczas spotkania z parlamentarzystami Koalicji Obywatelskiej, kiedy to premier stwierdził, że PiS przestaje być głównym rywalem KO, a poparcie dla największej partii opozycyjnej będzie się kurczyć. Co z tego, że formacja Jarosława Kaczyńskiego może się podzielić, skoro Mateusz Morawiecki i prezes PiS mają wspólny cel – odsunąć Tuska od władzy. A w działaniu tym wspiera ich prezydent Karol Nawrocki, który powierzy misję stworzenia rządu w pierwszej kolejności temu ugrupowaniu, które w jego przekonaniu będzie w stanie stworzyć rząd. I niekoniecznie musi to być ugrupowanie, które wygra wybory parlamentarne.

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: Nie ma efektu Przemysława Czarnka. Jest efekt Mateusza Morawieckiego

Wakacje, rok przed wyborami – najlepszy czas na ułożenie się na nowo

W polskiej polityce, jeśli spierać się, wadzić i kłócić wewnątrzpartyjnie, to najlepiej teraz. Na ponad rok przed wyborami afera dotycząca Szpitala Południowego nie musi powalić rządu Donalda Tuska, tak samo jak spory wewnątrz PiS nie muszą pogrążyć partii Jarosława Kaczyńskiego. Lepszego czasu na wewnętrzne podziały i afery, niż wakacje na ponad rok przed wyborami nie ma i nie będzie.

Sporem rządu z lekarzami Polacy już nie żyją tak bardzo, jak jeszcze kilka tygodni temu, kiedy cała afera wybuchała. Podziałami w PiS również wyborcy nie będą żyć teraz tak, jak żyliby, gdyby nie czas urlopowy i dobra pogoda. W życiu są ważniejsze rzeczy, niż polityka. Liderzy partyjni wiedzą to doskonale, podobnie jak to, że „ludzie nie powinni wiedzieć, jak się robi kiełbasę i politykę”, zgodnie z maksymą przypisywaną niemieckiemu kanclerzowi Otto von Bismarckowi.

Czytaj więcej

Rafał Trzaskowski po raporcie NIK. „Nie było saloniku VIP w Szpitalu Południowym”

Czy spór między Jarosławem Kaczyńskim i Mateuszem Morawieckim jest kontrolowany?

Spór w PiS jest faktyczny. Otoczenie Zbigniewa Ziobry najchętniej widziałoby Mateusza Morawieckiego w więzieniu. Politycy Suwerennej Polski nieoficjalnie o byłym premierze mówią gorsze rzeczy, niż przedstawiciele partii wchodzących w skład koalicji 15 października. I nie są jedynymi nastawionymi do Morawieckiego krytycznie, jakich można znaleźć w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego.

Dla wielu starych politycznych druhów prezesa, Mateusz Morawiecki to ciało obce w PiS, przechrzta współpracujący wcześniej z Donaldem Tuskiem, zdrajca knujący za plecami lidera, a przede wszystkim pretendent do tronu po Kaczyńskim, który przeskoczył ich w kolejce. Duża część parlamentarzystów PiS utopiłaby Morawieckiego w łyżce wody. Ale nie wszyscy. Jest wśród nich Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS ceni byłego premiera. Owszem, uważa, że ma bagaż rządzenia, który dla części wyborców prawicowych jest dyskwalifikujący, w szczególności dla tych, którzy stawiają na obie Konfederacje. Owszem, ostrzegał Morawieckiego, gdy ten w Radiu Zet zapalił się do przejmowania władzy w partii. Ale nigdy go nie dezawuował, nie przekreślił, nie odciął się od jego rządów. Bo prawda jest taka, że Kaczyński jest skazany na Morawieckiego.

Czytaj więcej

PiS coraz bliżej rozłamu. Obie strony sporu przetestują teraz swoje tezy

Koalicja radykalnego PiS z umiarkowaną partią Morawieckiego lepsza, niż z Grzegorzem Braunem

Czas nie jest po stronie prezesa PiS. Nic też nie jest dane raz na zawsze. Polityka lubi cykle. Po rządach jednych władza przechodzi w ręce ich największych konkurentów. Konfederacja nie jest monolitem. Grzegorz Braun stworzył swoją Konfederację. Dzisiaj walczą o podobny elektorat. Na prawo od PiS nie ma ściany i nie będzie. Ale walka o to, żeby straty były jak najmniejsze, wciąż trwa.

Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek nie jest takim radykałem, jak chcieliby niektórzy. Wbrew temu, co mówią jego przeciwnicy, jest politykiem inteligentnym i przebiegłym oraz cynicznym. W politycznej retoryce potrafi posunąć się dalej niż inni. Społecznie jego wypowiedzi o zaprzestaniu wspierania Ukrainy są niebezpieczne i nieakceptowalne. Ale nie dla PiS w walce o wyborców obu Konfederacji. Czarnek ma być skuteczny i ma być przeciwwagą dla umiarkowanego Morawieckiego, który również potrafi przeszarżować licząc na amnezję wyborców, gdy mówi o przekazywanym złomie dla Ukraińców za swoich rządów. Cynizmu w polityce nie należy usprawiedliwiać, tylko go wytykać. Ale w jednym prezes PiS nie mija się z prawdą.

Czytaj więcej

Grzegorz Braun traci poparcie. Eksperci mają duże wątpliwości, czy to efekt Przemysława Czarnka

Trump zgadza się z Tuskiem, że jeden Donald wystarczy

Jarosław Kaczyński rzeczywiście nie chce współpracować z Grzegorzem Braunem. Jednak posłami Konfederacji Korony Polskiej prezes nie pogardzi, jeśli tylko nie mają obciążonej hipoteki antysemickimi wypowiedziami. Sojusz Polski z USA jest dla PiS najważniejszy w polityce międzynarodowej, tym bardziej jeśli administrację Białego Domu tworzą ludzie Donalda Trumpa z zapleczem MAGA, która ma pomóc odesłać rządy Donalda Tuska na śmietnik historii. Nie opłaca mu się więc ryzykować. 

Trump zgadza się z Tuskiem, że „jeden Donald wystarczy”. Otoczenie Trumpa nie chce współpracy PiS z antysemitą Braunem i do tego nie dojdzie. Obecna administracja amerykańska musi liczyć się z Izraelem, zresztą tak samo jak każda inna. Dlatego Kaczyński ma Brauna light, którym jest Przemysław Czarnek. Kandydat PiS na kandydata na premiera jest antyukraiński, ale nie antysemicki. Potrafi być skrajnie prawicowy, ale nie przekracza nieakceptowalnej dla Kaczyńskiego i USA granicy.

Czytaj więcej

Scenariusze KO na czas kryzysu. Jedna osoba może zastąpić premiera Tuska

Kaczyński chce grać na dwóch fortepianach: Czarnku i Morawieckim

Nikt w PiS nie powie głośno, że spór w PiS z Morawieckim jest kontrolowany lub fikcyjny. Spór jest żywy i rozwojowy. Ale byłego premiera nikt nie zatrzyma. Nawet prokuratura. Zarzuty za RARS mają wzmocnić Morawieckiego, podobnie jak wyrzucenie z PiS, choć to dwa inne systemy walutowe.

Morawiecki swoje już w polityce zarobił. Nie jest politykiem, który potrzebuje kupić sobie Porsche, żeby poczuć, że żyje. Morawiecki chce władzy, nie tylko premierostwa, ale władzy na prawicy. Kaczyński nie może go namaścić, oddać mu pałeczki partyjnej, przekazać schedy, bo rozwścieczyłby tych, którzy stoją przy nim na dobre i złe od czasów Porozumienia Centrum, a nawet i wcześniej.

Kaczyński musi grać tak, żeby wygrać. Do tego potrzebuje dwóch fortepianów: prawego Czarnka i centrowego Morawieckiego. Cała sztuka polega na tym, żeby obaj teraz na sobie nie pasożytowali. Jeśli nowa partia Morawieckiego miałaby się żywić jedynie wyborcami PiS, to Kaczyński poniesie sromotną porażkę. Jeśli umiarkowany Morawiecki zagospodaruje sieroty po Trzeciej Drodze i przyciągnie nowych wyborców, a Kaczyński z radykalnym Czarnkiem odbierze część elektoratu obu Konfederacjom, rachunek jesienią 2027 r. da ich ugrupowaniom większość parlamentarną, to Karol Nawrocki nie będzie wahał się, komu powierzyć misję stworzenia rządu. Nawet jeśli koalicję miałaby wzmocnić Konfederacja – grunt, że nie Brauna.

PiS wciąż jest w grze o władzę, a powrót do niej z Morawieckim poza partią jest możliwy. Na ewentualnym odejściu Morawieckiego z PiS krótkotrwale zyska Tusk i rządzące koalicyjne partie, ale w polityce należy myśleć dłuższą perspektywą i przewidywać nietypowe ruchy. Tym bardziej, jeśli prezydentem jest polityk, który potrafi grać niestandardowo. Rozłam nie musi oznaczać końca współpracy, a jedynie przetasowanie w tej samej talii kart. 

Czytaj więcej

„Prezes przy pożegnaniach bywa brutalny”. Prof. Dudek komentuje rosnący spór w PiS