Jacek Nizinkiewicz: Pakt senacki rodzi się w bólach. Dlaczego opozycja wciąż się o niego kłóci

Czy pakt senacki wreszcie się narodzi? Odwlekając ogłoszenie wspólnych kandydatów, opozycyjne ugrupowania same sobie utrudniają walkę z PiS.

Aktualizacja: 14.08.2023 06:25 Publikacja: 14.08.2023 03:00

Posiedzenie Senatu

Posiedzenie Senatu

Foto: Grzegorz Krzyżewski, Kancelaria Senatu

Z podpisaniem paktu senackiego jest jak z ciążą słonia. Trwa rekordowo długo. Od wielu miesięcy słyszymy, że porozumienie ma zostać ogłoszone przez liderów Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Polski 2050, PSL oraz samorządowców, i nic z tego nie wychodzi. Tylko w ubiegłym tygodniu podawano trzy różne daty parafowania dokumentu. Najnowsza to 17 sierpnia.

Czy dojdzie do ogłoszenia wspólnych kandydatów opozycji demokratycznej do Senatu? Cóż, nawet ciąża słonia kiedyś się kończy. Problem w tym, że opozycja nie wyciąga wniosków z kłótni o wspólną listę do Sejmu. Przez długie miesiące była ona wiodącym tematem u konkurentów PiS, ale ze współpracy ostatecznie nic nie wyszło, poza złą atmosferą i sygnałem o konflikcie wewnątrz opozycji, jaki jej politycy wysłali wyborcom.

Czytaj więcej

Spory opozycji o pakiet senacki

Pakt senacki rodzi się w bólach. Widać to choćby w mediach społecznościowych, gdzie Roman Giertych walczy z politykami Lewicy, którzy nie chcą, by dawny wicepremier w rządzie PiS–LPR–Samoobrony był wspierany przez opozycję. Mniej gwałtowny, ale istotny spór toczy się w Nowoczesnej – o kandydaturę Ryszarda Petru, który był kiedyś szefem tej partii.

Takich walk po stronie opozycyjnej jest więcej, mówią o nich politycy oficjalnie, a jeszcze chętniej nieoficjalnie. Mniej słyszymy na temat propozycji programowych przeciwników PiS. Jedynym opozycyjnym ugrupowaniem, które pokazało jedność i program, jest Konfederacja. Można się spierać, na ile oferty gospodarcze formacji Sławomira Mentzena mają sens i są odpowiedzialne, a na ile są tylko nośnymi hasłami, których nie da się zrealizować. Warto jednak zauważyć, że ten sojusz kilku ugrupowań potrafił wygasić wewnętrzne spory, dojść do porozumienia w sprawie list wyborczych i narzucać tematy w mediach.

Pozostałe formacje mają z tym problem. Nie można wszystkiego zrzucać na wakacje i tłumaczyć, że latem Polaków nie interesuje polityka, lub czekać na marsz miliona serc, który ma się odbyć 1 października i dać KO nową siłę, niczym ten z 4 czerwca.

Czytaj więcej

Nie chcą Romana Giertycha w Senacie

Na dwa miesiące przed wyborami opozycja wciąż zajmuje się sobą i nie kreuje tematów w kampanii, reagując jedynie na to, co podrzuci PiS. Jak w ostatnich dniach w przypadku pytań referendalnych. Polska 2050 i PSL dopiero co były o krok od rozwodu (ostatecznie pójdą jednak do wyborów jako Trzecia Droga). Na Lewicy trwają spory o miejsca na listach i stamtąd najczęściej docierają informacje bądź o zerwaniu rozmów w sprawie paktu senackiego, bądź o dacie jego ogłoszenia. W KO aż kipi od sporów przy układaniu list, tyle że tam próbują ich nie wynosić na zewnątrz.

15 października odbędą się wybory, które na lata zdecydują o jakości naszej demokracji i kierunku, w którym pójdzie Polska. Pakt senacki mógłby być sygnałem współpracy opozycji i pokazać, jak różnorodną ofertę mają oponenci PiS, którzy aspirują do wspólnych rządów. Tylko niech w końcu się narodzi.

Z podpisaniem paktu senackiego jest jak z ciążą słonia. Trwa rekordowo długo. Od wielu miesięcy słyszymy, że porozumienie ma zostać ogłoszone przez liderów Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Polski 2050, PSL oraz samorządowców, i nic z tego nie wychodzi. Tylko w ubiegłym tygodniu podawano trzy różne daty parafowania dokumentu. Najnowsza to 17 sierpnia.

Czy dojdzie do ogłoszenia wspólnych kandydatów opozycji demokratycznej do Senatu? Cóż, nawet ciąża słonia kiedyś się kończy. Problem w tym, że opozycja nie wyciąga wniosków z kłótni o wspólną listę do Sejmu. Przez długie miesiące była ona wiodącym tematem u konkurentów PiS, ale ze współpracy ostatecznie nic nie wyszło, poza złą atmosferą i sygnałem o konflikcie wewnątrz opozycji, jaki jej politycy wysłali wyborcom.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
analizy
Czy Kornel Morawiecki był ruskim agentem, a Mateusz Morawiecki jest niemieckim?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Cios Giertycha w PiS Funduszem Sprawiedliwości może zmienić wynik wyborów 9 czerwca
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Autoplagiat, czyli pałka na niepokornych naukowców
Opinie polityczno - społeczne
Andrzej Łomanowski: Putin walczy z imperializmem. Ale polskim
Opinie polityczno - społeczne
Michał Kolanko: Czy decyzja w sprawie CPK zmieni kampanię do Parlamentu Europejskiego?
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Skaranie boskie z tym Bogiem!