Marek A. Cichocki: Koniec mitu stabilnych Niemiec?

AfD otwarcie wyraża to, co dzisiaj uważa wielu zwykłych Niemców, a czego tradycyjne partie polityczne uwięzione w kręgu politycznej poprawności przyznać nie chcą.

Publikacja: 31.07.2023 03:00

Tino Chrupalla, współprzewodniczący Alternatywy dla Niemiec (AfD)

Tino Chrupalla, współprzewodniczący Alternatywy dla Niemiec (AfD)

Foto: Carsten Koall/dpa

Niemieccy politycy przyzwyczaili się do wygodnej roli sędziów rozstrzygających o tym, jakie polityczne partie i ich programy w różnych krajach są dość europejskie i zasługują na akceptację zgodnie z obowiązującymi kanonami liberalnej zachodniej demokracji, jakie zaś należy potępić i oddzielić „zaporą ogniową”. Szczególnie jeśli chodzi o formułowanie ocen na temat polityki w państwach Europy Środkowej i Wschodniej, ta surowość i pryncypialność zawsze wyraźnie rośnie wśród politycznych i medialnych komentatorów znad Renu i Szprewy. Są oczywiście wyjątki, jak Wolfgang Schäuble, weteran niemieckiej polityki, który niestrudzenie przypomina, że Niemcy nie powinni nikogo w Europie pouczać, jak ma działać demokracja. Jak dotąd jednak jego głos nie był zbytnio słuchany.

Wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie niemieckie media i politycy więcej uwagi będą musieli poświęcić sytuacji na własnej scenie politycznej. Wszystko za sprawą zdobywającej coraz większe społeczne poparcie radykalnej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD). Ta powstała w 2013 roku partia była początkowo dość egzotycznym przedsięwzięciem grupy ekonomistów i uniwersyteckich profesorów sprzeciwiających się ówczesnej polityce Angeli Merkel wobec kryzysu w strefie euro. Po dekadzie izolowania na scenie politycznej, za sprawą skutków kryzysu migracyjnego, restrykcyjnej polityki Berlina w walce z pandemią, inflacji oraz społecznych i gospodarczych kosztów wyśrubowanej polityki klimatycznej obecnie co piąty wyborca deklaruje gotowość poparcia AfD. We wschodnich landach Niemiec może ona liczyć nawet na 30 proc. głosów.

Czytaj więcej

Europejska polityka AfD. „Ta UE musi umrzeć”

Podczas zakończonego właśnie zjazdu tej partii w Magdeburgu obok takich haseł jak wolność czy suwerenność przebijał się równie mocno postulat pokoju. AfD przyciąga bowiem szczególnie mocno tych, którzy tradycyjnie niechętni są Ameryce, w Rosji nadal upatrują strategicznego partnera Niemiec, a za wojnę w Ukrainie obwiniają politykę Zachodu. Atrakcyjność tej partii i jej rosnące poparcie generalnie daje się wytłumaczyć tym, że otwarcie i głośno wyraża ona to, co dzisiaj uważa wielu zwykłych Niemców, a czego tradycyjne partie polityczne uwięzione w kręgu politycznej poprawności przyznać nie chcą.

Uruchamia to samonapędzający się mechanizm, w którym proste odrzucanie alternatywnych poglądów obywateli popycha politykę w stronę większej polaryzacji i utraty stabilności.

Marek A. Cichocki

Autor jest profesorem Collegium Civitas


Niemieccy politycy przyzwyczaili się do wygodnej roli sędziów rozstrzygających o tym, jakie polityczne partie i ich programy w różnych krajach są dość europejskie i zasługują na akceptację zgodnie z obowiązującymi kanonami liberalnej zachodniej demokracji, jakie zaś należy potępić i oddzielić „zaporą ogniową”. Szczególnie jeśli chodzi o formułowanie ocen na temat polityki w państwach Europy Środkowej i Wschodniej, ta surowość i pryncypialność zawsze wyraźnie rośnie wśród politycznych i medialnych komentatorów znad Renu i Szprewy. Są oczywiście wyjątki, jak Wolfgang Schäuble, weteran niemieckiej polityki, który niestrudzenie przypomina, że Niemcy nie powinni nikogo w Europie pouczać, jak ma działać demokracja. Jak dotąd jednak jego głos nie był zbytnio słuchany.

Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Dlaczego PiS chce ukryć problemy, których lawinowo przybywa
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: Odwołana rewolucja w KRS
Opinie polityczno - społeczne
Łukasz Warzecha: Kto tu jest populistą?
Opinie polityczno - społeczne
Ks. Mirosław Tykfer: Na granicy z Białorusią wciąż umierają ludzie
Opinie polityczno - społeczne
Jan Zielonka: O co chodzi w wyborach do europarlamentu