Na horyzoncie wybory. Niezależnie od tego, czy dojdzie do nich jesienią tego roku, wiosną przyszłego, czy w konstytucyjnym terminie, politycy i partie myślą już głównie o nich. Widać to w Sejmie, widać w mediach społecznościowych, słychać w kuluarach.

Jak zwykle, rezultat wyborów będzie zależał od wielu czynników. Jednym jest wyciągnięcie wniosków z przeszłości. Innym, być może kluczowym, dobre rozpoznanie potrzeb wyborców. I to konkretnych grup, segmentów elektoratu. Trzeba postawić więc pytanie o to, co w wyborczych przedbiegach czują i czego oczekują wyborcy? Zwłaszcza młodzi – bo temat ich spraw wraca w każdej kolejnej kampanii wyborczej.

„Rzeczpospolita” poznała wyniki badania jakościowego przeprowadzonego dla międzynarodowej organizacji More in Common. Pokazuje ono, co obecnie martwi wyborców, którym bliżej do opozycji, ale jednocześnie takich, którzy wahają się, czy w ogóle głosować, lub nie głosowali w przeszłości. To osoby mające od 20 do 40 lat, mieszkające w centralnej Polsce. To jedna z ważniejszych grup – ich mobilizacja dla partii opozycyjnych może być jednym z tych czynników, który przesądzi o wyniku starcia o Sejm i Senat.

Co więc martwi młodych, zwłaszcza 20-latków? Na przykład kwestia mieszkaniowa, która dziś rozgrzewa opinię publiczną. – Mieszkanie jest poza zasięgiem, uzbieranie wkładu to cud – mówi jedna z uczestniczek badania. Inny zwraca uwagę na ekologię – temat jego zdaniem „niedopełniony” cały czas przez polityków. Jeszcze inny – na brak zieleni w dużych miastach, a także na ogromne podziały społeczne i polityczne, które zaszły tak daleko, że może być już trudno z ich „odkręceniem”, a politycy przestali się nawzajem słuchać.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Imposybilizm i PiS

Widać też jasno, że pokolenie 20- i 30-latków jest niepewne jutra, na co nakłada się inflacja, wspomniane podziały społeczne, wojna w Ukrainie, ryzyka dotyczące klimatu. – Po pandemii nie możemy się pozbierać, a co dopiero po wojnie – mówił jeden z uczestników badania. – Stopa życiowa spada – twierdzi inna respondentka.

To wszystko buduje obraz sytuacji, w której młodsi wyborcy, nawet jeśli są bliżsi opozycji, mogą po prostu nie pójść na wybory, jeśli nie uwierzą, że opozycja zapewni szansę na poprawę sytuacji. – Młodzi nie odnajdują się do końca w stricte politycznych sporach, którymi żyje Polska. Widać, że od polityków i polityczek chcą zapewnienia stabilnej przyszłości i oczekują wiarygodnej oferty, która pozwoli im uwierzyć w bezpieczniejszą przyszłość. – Młodzi są w zdecydowanie najtrudniejszej sytuacji ze wszystkich grup wiekowych i jak żadna inna potrzebują pewnego spadochronu – mówi nam Adam Traczyk z More in Common.

Analizując te odpowiedzi, widać też, dlaczego partie i stratedzy mają przed sobą ogromne wyzwanie. I nie ma się co dziwić, że już teraz rozpoczynają się przygotowania do wyborczej kampanii.

Ale opozycja ma poza mobilizacją wyborców jeszcze jedno wyzwanie – format polityczny. Debata na ten temat trwa po stronie opozycji, z różną intensywnością niemal od 2019 r., a już na pewno od początku 2022 r. Im później jednak pojawi się format, tym trudniej będzie o wiarygodną i konsekwentnie budowaną ofertę bloków – jeśli powstaną. A to również może mieć wpływ na wynik wyborów i tego, czy uda się przekonać tych, którzy są niepewni jutra.