Tym razem FDP, Partia Wolnych Demokratów, była stanowcza. Po klęskach w wyborach landowych w Saksonii-Anhalt i Nadrenii-Palatynacie nawet ostatni zwolennicy przywództwa Guido Westerwellego przestali go bronić. „Król Guido" – jak kiedyś go nazywano - tym razem migiem został zdetronizowany z szefostwa partii. Na osłodę pozostawiono mu funkcję szefa MSZ, ale już raczej na pewno utraci on funkcję wicekanclerza.
Głównym kandydatem na nowego lidera jest 38-letni Philipp Roessler, minister zdrowia w
rządzie Angeli Merkel. Formalnego wyboru dokonać ma majowy zjazd FDP w Rostocku.
Pierwszą reakcją większości mediów była ulga. Westerwelle nie potrafił zatrzymać sondażowego spadku FDP poniżej progu 5 proc. i stawał się już obiektem kpin. Każdy, byle nie on – żartowano.
38-letni Roessler jest miły i bardzo multikulturowy. Chociaż nie błysnął dotąd jakimiś wielkimi sukcesami w reformowaniu służby zdrowia, nie miał też większych wpadek.
Urodził się w kapitalistycznym Wietnamie Południowym w lutym 1973 roku w katolickiej rodzinie. Komunistyczna północ zdobywała wówczas popierane przez USA południe kraju.
Jako sierota, w wieku dziewięciu miesięcy został wysłany z objętej wojną ojczyzny do RFN, gdzie adoptowała go niemiecka rodzina z Hamburga. Roessler może być dzisiaj modelowym przykładem Niemca prezentującego ten kraj jako miejsce nieograniczonych możliwości dla imigrantów.
W 1992 roku ukończył gimnazjum Lutra w Hanowerze, a służąc w Bundeswehrze zdobył zawód lekarza. W 2003 został posłem FDP w landtagu Północnej Saksonii. W 2008 roku objął stanowisko ministra przemysłu tego landu, a w 2009 roku był już ministrem zdrowia w koalicyjnym rządzie CDU/CSU – FDP. Dzisiaj jest również członkiem Zgromadzenia Komitetu Centralnego Niemieckich Katolików.
Jeśli Roessler zostanie liderem liberałów, pojawi się pytanie, co z funkcją wicekanclerza. Lider koalicyjnej partii tradycyjnie ma bowiem tytuł wicekanclerza. Dotąd funkcję tę wiązano z najważniejszymi resortami. Ministerstwo zdrowia do nich - mimo wszystko - nie należy.
Roessler mógłby zostać wicekanclerzem i np. ministrem gospodarki, ale w tym celu trzeba by „wysadzić z siodła" obecnego szefa tego resortu Rainera Bruederle, statecznego 66-letniego fachowca, który akurat zbiera dość dobre noty. W tej sytuacji odbieranie mu resortu dla młodszego o prawie 30 lat Roesslera musiałoby się jawić jako niesprawiedliwość. Ale młodsi
FDP-owcy, jak Heiner Garg, wicepremier w rządzie landowym Szlezwika-Holsztynu, nie mają skrupułów i głoszą: wicekanclerstwo dla Roesllera!
I wreszcie ostatnie pytanie wielu niemieckich mediów: w imię czego Guido Westerwelle, pozbawiony przywództwa w swojej partii i krytykowany za brak sukcesów w polityce zagranicznej RFN, ma jeszcze do końca kadencji rządu trwać na czele MSZ? Jak już zmieniać, to do końca.
No, cóż – brzmi to przekonująco.