Teza o dwóch obliczach prezesa PiS – zaciętego z czasów sprzed kampanii wyborczej i obecnego łagodnego – króluje w debacie. Przeciwnicy PiS przedstawiają to jako dowód na niebezpieczny fałsz wpisany w osobowość i plany Jarosława Kaczyńskiego.
Właściwie dyskusja o tym, czy Kaczyński ma jedną, czy więcej twarzy, jest jednym z leitmotivów tej kampanii. Nie programy gospodarcze, nie ocena dorobku rządu Donalda Tuska ani dyskusja o konkurencyjnych wizjach przyszłości. Ale właśnie to. Rozmowa o minach, grymasach, mimice i gestach. Swoiste odkurzenie fizjonomiki, XIX-wiecznej pseudonauki, której wyznawcy twierdzili, że z rysów i mimiki twarzy da się odczytać charakter i właściwości umysłowe człowieka.