W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia.
W poniedziałek okazało się, że lider PiS Jarosław Kaczyński musi ogłosić wielki pokój na czas Euro. Oficjalnym powodem były rzekomo sondaże, które pokazywały, że Polacy nie życzą sobie protestów w czasie mistrzostw i w ogóle nie rozumieją zamieszania z bojkotem i politycznym uwikłaniem tego wydarzenia jak by nie było sportowego. Ale wydaje się, że tak naprawde chodziło o coś innego: Duda jako przywódca protestu przeciw podniesieniu wieku emerytalnego coraz bardziej staje się zagrożeniem dla samego Kaczyńskiego. Szef PiS nie miał więc żadnego powodu, by dołączając się do protestów "S" wzmacniać tym Dudę.