Mamy więc sugestie grup klientów, że całość kosztów powinny ponieść banki. Propozycje te opierają się zazwyczaj na przekonaniu, że da się udowodnić przed sądem, iż umowy dotyczące kredytów we frankach są nieważne, bo sprzeczne z prawem. Gdyby tak rzeczywiście było, banki odnotowałyby oczywiście straty sięgające grubych miliardów złotych, bo pozaciągały przecież zobowiązania we frankach, by kredytów udzielić. A bankom nikt tych zobowiązań nie umorzy ani nie skonwertuje przymusowo na złote po sztucznym kursie. Problemy z tym rozwiązaniem są dwa – po pierwsze, wydaje się bardzo mało prawdopodobne, by istniały wystarczające argumenty prawne na rzecz całkowitego unieważnienia umów, co nie oznacza, że nie można skutecznie zaskarżyć niektórych szczególnie abuzywnych klauzul, np. dodatkowego zarabiania przez banki na dowolnym ustalaniu kursu walutowego albo nieuwzględniania ujemnych stóp procentowych. Po drugie, jeśli w bankach zabraknie miliardów, państwo musiałoby uzupełnić ich kapitał kosztem podatników.
Propozycje banków sugerują, że problem da się rozwiązać głównie wysiłkiem ich klientów, których można do wzmożonego wysiłku skłonić specjalnymi zachętami finansowymi. Te zachęty miałyby być sfinansowane w głównej mierze z pieniędzy Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (co rodzi ryzyko, że koniec końców brakujące środki musieliby tam uzupełnić podatnicy) albo – domyślnie – ze środków NBP (czyli znów pieniądze podatników).
Czyli jest wspólny mianownik propozycji aktywnych klientów i banków! Rachunek mają zapłacić podatnicy.
Bez żartów - pewien postęp jest. Zaczyna być rozumiane i akceptowane, że mamy do czynienia ze wspólnym problemem, w którego rozwiązaniu muszą wziąć udział wszystkie zainteresowane strony. Nawet jeśli zapisane na papierze umowy mówią inaczej, banki ponoszą etyczną współodpowiedzialność za powstały problem i muszą pomóc w jego rozwiązaniu. Bo przecież, jak mówi jedna z reklam, są „ekspertami od pieniędzy".
Z trudnym losem godzi się też większość kredytobiorców, którzy nie oczekują cudu, ale poprawy warunków spłaty i zdjęcia z ich barków nadmiernej części ciężaru.