Na konferencji po styczniowym posiedzeniu RPP prezes Adam Glapiński wytyczył preferowany przez siebie poziom terminal rate (docelowej stopy procentowej NBP) na 3,50 proc. Jeszcze miesiąc wcześniej w jego wystąpieniu była mowa o 4 proc.
Już następnego dnia kontrakty na instrumenty pochodne zaczęły wyceniać spadek stopy referencyjnej w drugiej połowie roku jeszcze niżej, bo w okolice 3,25 proc. To standard, kiedy rynek odczytuje wystąpienie kontrolującego większość w RPP prezesa jako gołębie.
Czytaj więcej
Przed nami pasjonujące posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. W ankiecie „Rzeczpospolitej” dokładn...
Mieliśmy też oczywiście spadek rentowności obligacji na krótkim końcu krzywej, utrzymując jednak zarazem długi koniec (10Y) wciąż na poziomie powyżej 5 proc. Stroma krzywa nadal potwierdza wysoką wycenę ryzyka makroekonomicznego w Polsce.
Oprócz ruchu na rynku instrumentów pochodnych Glapiński swym wystąpieniem osłabił złotego. Kurs EUR/PLN rosnąc wybił się z lokalnego trendu bocznego; kurs dolara pokonał zaś poziom ówczesnego technicznego oporu 3,62 zł i ruszył początkowo w kierunku 3,65 zł (sprzyjał też temu wzrost notowań dolara na rynku globalnym).