Zdaniem naukowców mógł być to jeden ze Starlinków Elona Muska. Badacze ostrzegają, że lawinowy wzrost liczby tych satelitów oraz fakt, że ich żywotność jest stosunkowo krótka, oznacza, że będą coraz częściej spadać na Ziemię.
Jasny obiekt na niebie nad przedmieściami Melbourne. Czy to był jeden ze Starlinków?
Obiekt przypominający meteor widziany był 2 lutego nad ranem czasu lokalnego, m.in. nad przedmieściami Melbourne (Hawthorn, Frankston i Mentone) oraz nad Rochester, Ballarat i Apollo Bay. Michael Brown, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Monash w Australii wskazał, że mógł być to jeden ze Starlinków – satelitów umieszczanych na niskiej orbicie okołoziemskiej przez SpaceX – firmę należącą do Elona Muska. – W ciągu ostatnich kilku lat SpaceX wystrzeliła tysiące satelitów internetowych na niską orbitę okołoziemską, ale ich żywotność nie była zbyt długa – powiedział w wywiadzie dla ABC Radio Melbourne.
W większości przypadków, gdy dochodzi do takich zdarzeń… dzieje się to w sposób kontrolowany, tak aby przedmioty wpadały do Oceanu Spokojnego, ponieważ jest to ładny, duży cel, na którym nie ma ludzi
Dzięki Starlinkom mieszkańcy nawet słabo zaludnionych regionów świata mogą mieć dostęp do szybkiego internetu. Z tego rozwiązania korzystają m.in. gospodarstwa domowe w Australii. Starlinki są też jednak wykorzystywane do komunikacji na walczącej z Rosją Ukrainie (korzysta z nich m.in. ukraińska armia). Aktualnie na orbicie może znajdować się już prawie 10 tys. aktywnych Starlinków. Jeszcze w tym roku lub na początku przyszłego ich liczba może wzrosnąć do 12 tys. Naukowcy przestrzegają, że taki lawinowy wzrost może być źródłem co najmniej kilku zagrożeń.
Czytaj więcej
Astronomowie alarmują o rosnącym problemie kosmicznych śmieci. Codziennie rośnie ilość szczątków...