„Tonący brzydko się chwyta” – pewnie by powtórzył Antoni Słonimski, gdyby dożył 2025 r. i dowiedział się o złożonej do prezydenta Nawrockiego petycji, która rozgrzała internet do czerwoności. Autor petycji, któremu zabrakło odwagi, by zgodzić się na ujawnienie nazwiska, proponuje, by skądinąd słuszne równanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn zacząć od podniesienia go… bezdzietnym kobietom. Rozumiem, że to ma być kara za niepowstrzymanie katastrofy demograficznej.
Czytaj więcej
Petycje obywateli do władz, w szczególności te kontrowersyjne, są wykorzystywane do budowania zasięgów w mediach, także społecznościowych. Dzieje s...
Dzieci mniej niż umarłych, Polska tonie pod ciężarem demografii
Owszem, toniemy – od stycznia do grudnia ubyło nas w Polsce 158 tys. Urodzeń jest coraz mniej (181 tys., 11 tys. mniej r/r), dużo mniej niż zgonów (303 tys., o 1 tys. więcej r/r). Najwyraźniej więc – jak przy każdej polskiej katastrofie – przyszedł czas na szukanie winnych.
Tu zastrzegam: zrównanie wieku emerytalnego dla obu płci 65/65 uważam za racjonalne, ale „wyróżnianie” w ten sposób tylko bezdzietnych kobiet to kuriozalna dyskryminacja. Tymczasem tysiące mniej lub bardziej anonimowych kont w społecznościówkach ochoczo rzuciły się do stawiania ich pod pręgierzem, zapominając, że skoro do tanga trzeba dwojga, to do prokreacji – tym bardziej.
Czytaj więcej
Według szacunków serwisu Birth Gauge dzietność w Polsce wyniesie w 2025 roku mniej niż połowę współczynnika gwarantującego prostą zastępowalność po...
Prowokacyjne pytanie i furia internetowych mizoginów
Prowokacyjnie więc zapytam: czy nie powinniście wobec tego – Drodzy Panowie – podobnie jak bezdzietne kobiety potraktować bezdzietnych mężczyzn i także im podnieść wiek emerytalny? Do stabilności systemu emerytalnego nie dołożyli się przecież – nazwijmy to – w naturze… Ta myśl wywołała furię internetowych mizoginów, których zdaniem mężczyźni są i tak wystarczająco karani koniecznością pracy do 65 lat, a bezdzietne kobiety żyją w luksusie i za nic mają swój obywatelski obowiązek.
Sęk w tym – i tu posłużę się wiedzą mojej żony o koleżankach – że kobiety są bardziej niż faceci skłonne do posiadania dzieci, zwłaszcza gdy po trzydziestce zegar biologiczny tyka coraz głośniej. Brakuje natomiast mężczyzn chętnych do rodzicielstwa, nawet bez ślubu, nawet na przychodne. Bo albo już są zajęci, albo najwyraźniej kalkulują, że dziecko to mimo 800+ duże zobowiązanie, nie tylko finansowe.
Polityczne bicie piany
Morał z tej internetowej „inby”? Katastrofa demograficzna dotarła do świadomości społecznej i ktoś chce na tym uciułać polityczny urobek. Uciułać bezproduktywnie bijąc pianę, bo politycy w gruncie rzeczy nie mają pojęcia, co z tym zrobić, albo wolą mamić naiwnych wyborców wcześniejszą emeryturą. Karanie kogoś po sześćdziesiątce (także mężczyzn) za brak dziecka byłoby kuriozum, i to nieskutecznym, bo spóźnionym o 30 lat.
Lepiej od odłożonych kar działają zachęty. I to raczej tu i teraz niż odłożone w czasie. Ale to temat na oddzielny felieton.
Czytaj więcej
W sensie ideowym powinna być równość, ale w tej chwili zdanie Lewicy jest takie, że nie należy zrównywać wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn - pow...