Reklama

Nie ma mądrych na koszty leczenia

Z perspektywy klienta oferta polis turystycznych najeżona jest zasadzkami. Albo grozi mu współfinansowanie leczenia, albo horrendalne rachunki, które najpierw trzeba samemu opłacić. Zawsze jest jeszcze ryzyko, że ubezpieczalnia uzna, iż ta akurat choroba nie podpada pod ubezpieczenie, albo że klient nie spełnił warunku opisanego drobnym drukiem. Oczywiście można składać zażalenie.
Nie ma mądrych na koszty leczenia

Foto: Adobe Stock

Podróże kształcą, a podróż do Kalifornii wykształciła mnie w zakresie względności ubezpieczeń. Nie tylko czas może być bowiem względny, ale także suma ubezpieczenia od kosztów leczenia. W jednym kraju 20 tys. euro pokryje tydzień leczenia w szpitalu wraz z rehabilitacją, a w innym?

Gdy przed rokiem wyjeżdżałam do Kalifornii, nie planowałam uprawiać sportów wyczynowych, uznałam więc, że potrzebuję ewentualnie dostępu do lekarza pierwszego kontaktu lub do szpitalnego ostrego dyżuru. I gdy tylko spełnił się mój amerykański sen, u takiego właśnie lekarza wylądowałam. Za przepisanie antybiotyku na ból gardła zapłaciłam 150 dol., a była to najtańsza przychodnia. W przeliczeniu 600 zł za internistę to tam dar niebios, choć w Polsce wywołałby inną reakcję.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama