Nie są to moje głębokie przemyślenia, lecz uogólnienia argumentów potocznie używanych w dyskusji publicznej.

Dla uzasadnienia podam dwa przykłady, niejako bazowe, dosyć powszechnie wyznawanych teorii. Pierwsza to modelowo-dochodowa, druga – behawioralno-etyczna.

Pierwsza opiera się na tzw. krzywej Laffera, a druga bazuje na teorii zachowań podatnika w warunkach stresu wywołanego zbyt wysoką stopą podatkową i przejawiającego się w niepłaceniu podatków.

Zwolennicy modelu Laffera cytują podstawową konkluzję analizy, że wpływy z podatków rosną wraz z obniżaniem efektywnej stopy podatkowej. Kropka. Ergo, obniżać podatki.

O tym, że ta zasada działa w określonym przedziale i przy spełnieniu określonych warunków, entuzjaści tego podejścia nie wspominają.

Drugie podejście głosi, że zmniejszenie skali podatkowej sprzyja ujawnianiu dochodów dotychczas ukrywanych, co w efekcie daje przyrost przychodów budżetu mimo zmniejszenia stopy obciążeń. Powoduje to zmniejszenie rozmiarów tzw. szarej strefy, czyli oszustw podatkowych. Logika tu jest taka, że wyższych podatków nie opłaca się płacić, a niższe tak.

Ostatnio przeczytałem to niemal w każdym komentarzu na temat zamierzonej obniżki opodatkowania przychodów z wynajmu mieszkań. Nie było nic o efekcie mnożnikowym zaoszczędzonych kwot, które mogą się przekształcić w nowe inwestycje lub konsumpcję, ani nawet o krzywej Laffera. Tylko tyle, że wynajmujący powszechnie wyjdą z szarej strefy.

Z obu wyżej przedstawionych podejść rysuje się główna konkluzja: optymalna jest zerowa stopa podatkowa. Z potocznego rozumienia krzywej Laffera wynika bowiem, że wtedy nastąpi maksymalizacja wpływów podatkowych. A etycy dodadzą, że będzie temu towarzyszyła najwyższa uczciwość podatkowa obywateli.

[i][b]Mieczysław Groszek[/b] jest prezesem BRE Leasing[/i]