Heikki Kovalainen, kierowca Formuły 1 (zespół Lotus), zamierza zainwestować w pole golfowe położone w Pasłęku (k. Elbląga) – wynika z informacji "Rz". W środę Fin, który wczoraj na torze F1 w Turcji nie dojechał do mety, planuje spotkać się w Pasłęku z dziennikarzami.
Działające od ponad roku pole należy do firmy Sand Valley Company, której udziałowcami są zarówno rodacy Kovalainena, jak i polscy miłośnicy golfa. Na terenach należących do spółki ma powstać również kompleks rekreacyjny.
[srodtytul]Golf na małej giełdzie[/srodtytul]
Fin Well Investments – główny udziałowiec Sand Valley – właśnie szuka pieniędzy na realizację inwestycji i poważnie zastanawia się nad wejściem na małą giełdę. – Poszukujemy 1 – 2 mln euro na budowę kompleksu. Poważnie rozważamy opcję pozyskania części tych funduszy z rynku NewConnect. Jeśli zdecydujemy się na to, w obrocie możemy znaleźć się jeszcze w tym roku – wyjaśnia Antii Pohjonen, kierujący firmą Fin Well Investments.
Na razie projekt rozwija się dzięki pożyczkom udziałowców. Na taki model rozwoju w Polsce zdecydowała się tylko Sand Valley. Firma z Pasłęka szuka też sponsorów wśród polskich firm.
Pole golfowe to nie wszystko. Obok powstają ośrodek spa, hotel, domki dla golfistów oraz kort tenisowy. – Sand Valley będzie miejscem nie tylko do gry w golfa – zapowiada Pohjonen. W jego ocenie pierwsze przychody ze sprzedaży domów dla golfistów z projektu mają się pojawić w tym roku.
[srodtytul]Coraz więcej Polaków chwyta za kijek[/srodtytul]
Przed branżą golfową rysują się ciekawe perspektywy – zwracają uwagę eksperci. Potwierdzeniem tej tezy jest rosnąca liczba Polaków, która uprawia tę dyscyplinę sportu. Z szacunków specjalistów wynika, że golf nad Wisłą uprawia obecnie 15 – 20 tys. osób. To o 50 proc. więcej niż przed rokiem.
Według danych Polskiego Związku Golfa działa u nas 47 klubów golfowych. Pomimo tego firmy inwestujące u nas w ten sport nie mają łatwego życia. – Branża rozwijałaby się znacznie szybciej, gdyby nie obecny system podatkowy nakładający na właścicieli pól obowiązek płacenia podatku od nieruchomości na identycznej zasadzie jak np. od ogromnej fabryki, kopalni czy stoczni – uważa Maciej Kawecki, prezes Universe Properties Group, firmy doradzającej przy inwestycjach w pola golfowe.
Właściciel pola golfowego musi co roku zapłacić 0,5 – 1 mln zł podatku. A średnio na tego typu projekt trzeba wyłożyć od kilku do kilkunastu milionów złotych.
[srodtytul]Z deweloperką w parze[/srodtytul]
– Pieniądze zwracają się relatywnie szybko, jeśli przedsięwzięciu towarzyszy inwestycja deweloperska – zaznacza Kawecki. Dodaje, że zyski z samych opłat za grę nie wystarczą, aby pole było dochodowe. Dlatego na świecie spółki, które inwestują w ten biznes, budują obok pól domy, apartamenty, stadniny koni, centra handlowe, hotele ze spa.
W Polsce jedną ze spółek, która z sukcesem wdrożyła ten model, jest wrocławska grupa Toya. Firma wybudowała obok pola golfowego osiedle domków jednorodzinnych położonych kilka kilometrów od centrum Wrocławia.
Eksperci zaznaczają, że coraz więcej dużych firm budowlanych i deweloperskich zaczyna interesować się tym biznesem. Jednak na boom trzeba będzie jeszcze poczekać. – Obecnie w kraju realizowanych jest parę inwestycji golfowych, jak również towarzyszących im projektów deweloperskich na różnym etapie zaawansowania – podkreśla Kawecki.