Izba Cywilna SN kolejny raz nie była w stanie podjąć uchwały w sprawie zagadnień prawnych dotyczących kredytów frankowych. Choć to nie zaskoczenie, notowania banków frankowych zyskiwały. Po informacji z SN akcje Millennium zaczęły drożeć o 4,5 proc., mBanku o 2,1 proc.

– Za bardzo prawdopodobny scenariusz należy uznać ten, w którym brakujące elementy frankowej układanki prawnej będą przychodzić z TSUE. Znaczenie będzie miało głównie pytanie wysłane niedawno do TSUE o to, czy bankom należy się opłata za korzystanie z kapitału w razie unieważnienia umowy – komentuje Piotr Bodył-Szymala, dyr. obszaru prawa w Santander Banku Polska. Nie spodziewa się, by SN odpowiedział na to pytanie, zanim zrobi to TSUE. Zatem na rozstrzygnięcie najważniejszej teraz niewiadomej może trzeba będzie czekać kilka lub nawet kilkanaście miesięcy.

Czytaj więcej

Nie będzie uchwały frankowej. Są pytania do TSUE


Sytuacja banków nie wydaje się zła. Dzięki opieszałości SN unikają konieczności szybkiego zawiązywania wielkich rezerw na sprawy frankowe. Prawdopodobnie nadal koszt ten będą ponosić, ale rozkładać w czasie (w niektórych kwartałach rezerwy sięgały 1,5 mld zł w skali sektora i przyczyniały się do strat netto niektórych kredytodawców). Rezerwy banków będą puchły, bo frankowicze najpewniej wciąż będą licznie pozywać kredytodawców. W sądach powszechnych wygrywają 80–90 proc. spraw i na ugody raczej nie liczą.

Poza tym przedstawione na wniosek SN opinie NBP i KNF okazały się dla branży korzystne w zakresie opłaty za korzystanie z kapitału: jeszcze pół roku temu żadna duża instytucja nie opowiadała się za takim prawem dla banków. To daje im nadzieję i może zmniejszać skłonność do wychodzenia z ofertami ugód (banki się ich boją, bo wciąż liczą, że nie wszyscy klienci pójdą do sądów, z niektórymi wygrają lub finansowe skutki porażki nie będą aż tak dotkliwe). Koszt unieważnień wszystkich umów frankowych bez opłaty za kapitał to dla sektora 109 mld zł, z opłatą (opartą tylko na stawce WIBOR) to 76 mld zł, ugody to 43 mld zł.

Zdaniem eksperta Santandera oczekiwanie, że jeden ruch sędziów wyjaśni wszelkie wątpliwości, to iluzja. Jeśli niepewność się przedłuży, będzie to negatywne dla obu stron. – Banki z decyzją dotyczącą ugód czekały na uchwałę SN. Chciały, aby przecięła ona wszelkie wątpliwości. Skoro uchwały nie ma, szanse na rozwiązanie pozasądowe, czyli ugody, rosną. Pytanie, jak klienci i banki wycenią swój czas i jaka będzie ich skłonność do prowadzenia sporów – ocenia Bodył-Szymala.