Senatorowie chcą rozwiązać problem przyłączania do sieci kanalizacyjnej domów jednorodzinnych. W tym celu proponują zmiany do ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków.
Zdaniem parlamentarzystów problemów z przyłączaniem się przysparza przede wszystkim sama definicja przyłącza. Przewiduje on,a że kończy się na granicy działki lub studzience kanalizacyjnej. Jednocześnie dzieli obowiązki budowy infrastruktury pomiędzy podmioty publiczne (gminę i przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne) i właścicieli nieruchomości.
Za budowę sieci odpowiedzialni są ci pierwsi, a za zainstalowanie przyłącza – ci drudzy.
Bardzo często jednak ze swoich obowiązków nie wywiązują się podmioty publiczne. Wtedy właściciel domu jednorodzinnego ma problemy z przyłączeniem się do sieci, bo jest ona w znacznej odległości od jego posesji.
Najczęściej stosuje się wtedy protezę prawną. Właściciel buduje brakujący odcinek sieci na swój koszt, a potem żąda zwrotu pieniędzy od gminy lub przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjnego.
Senatorowie zamierzają uelastycznić definicję przyłącza. Zgodnie z ich propozycją przyłączem kanalizacyjnym będzie odcinek przewodu łączącego wewnętrzną instalację kanalizacyjną nieruchomości z siecią.
Oznacza to, że właściciel, nie uciekając się do sztuczek prawnych, pociągnie brakujący odcinek sieci, ale jednocześnie – jak wynika z projektu – będzie musiał zrzec się roszczenia w stosunku do podmiotów publicznych, by zwróciły mu pieniądze wydane na ten cel oraz przejęły wybudowany odcinek na własność.
Jednocześnie senatorowie zamierzają ujednolicić zasady naliczania opłat za ścieki. Jeżeli w nieruchomości nie ma urządzeń pomiarowych dla ścieków, podstawą naliczania tych opłat ma być ilość wody dostarczanej przez przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne.
etap legislacyjny: przed pierwszym czytaniem