W czwartek Naczelny Sąd Administracyjny przesądził, że Orange Polska SA nie postawi masztu telefonii komórkowej na dachu jednego z budynków w śródmieściu Krakowa. Zakazuje tego bowiem plan miejscowy.
Sprzeciw od zgłoszenia
W 2014 r. spółka Orange zgłosiła prezydentowi Krakowa zamiar zainstalowania m.in. trzech antenowych konstrukcji o wysokości 2,99 m oraz szaf telekomunikacyjnych. Prezydent wniósł sprzeciw. Uzasadnił go tym, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego uchwalony dla śródmieścia Krakowa wyraźnie zawiera zakaz lokalizacji masztów antenowych oraz wolno stojących stacji telefonii komórkowej.
Tymczasem zgłoszone konstrukcje to nic innego jak maszty, na których zamontowane są urządzenia stacji bazowej telefonii komórkowej Doszło więc do naruszenia art. 30 ust. 6 pkt 2 prawa budowlanego.
Spółka odwołała się od sprzeciwu do wojewody małopolskiego. Jej zdaniem narusza on art. 46 ust. 2 ustawy z 7 maja 2010 r. o wspieraniu rozwoju usługi i sieci telekomunikacji, czyli tzw. megaustawy.
Samorząd nie może zabraniać
Zgodnie z tym przepisem miejscowy plan nie może ustanawiać zakazów, a przyjmowane w nim rozwiązania nie mogą uniemożliwiać lokalizowania inwestycji celu publicznego z zakresu łączności publicznej, a stacje bazowe telefonii komórkowej należą do tego typu inwestycji.
Zdaniem spółki nie jest ona też sprzeczna z planem, ponieważ wspomniany zakaz dotyczy masztów antenowych. Jasno wynika to z § 3 pkt 9 rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać telekomunikacyjne obiekty budowlane. Mówi on, że masz antenowy jest antenową konstrukcją wsporczą z odciągami. Zaplanowana przez Orange inwestycja nie ma odciągów.
Wojewoda utrzymał jednak w mocy decyzję prezydenta w sprawie sprzeciwu.
Wówczas spółka odwołała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Ale i WSA nie miał wątpliwości i skargę oddalił. Według niego prezydent oraz wojewoda mieli rację i nie doszło do naruszenia megaustawy.
Bez stacji w śródmieściu
Zdaniem WSA zakaz, jaki zawiera miejscowy plan, dotyczy bowiem tylko określonego typu urządzeń telekomunikacyjnymi, jakimi są m.in. maszty antenowe, a nie wszystkich. Poza tym w tej sprawie sąd nie oceniał prawidłowości zapisów planu, tylko decyzji w sprawie sprzeciwu. Oznacza to, że spółka nie może realizować tej inwestycji.
Spółka odwołała się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA również oddalił jej skargę. Jego argumenty były podobne do tych przedstawionych przez WSA.
Według sądu kasacyjnego inwestycja jest sprzeczna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. A skoro tak, to wspomnianej stacji telefonii komórkowej nie uda się w tym miejscu postawić, bo zabrania tego miejscowe prawo, jakim jest plan.
Podczas ustnego uzasadnienia wyroku NSA nic nie wspomniał o megaustawie, na którą powoływała się w swojej skardze spółka.
sygnatura akt: II OSK 970/15
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.krupa@rp.pl
Opinia
Mariola Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana
Zakazy budowy stacji telefonii komórkowej zawiera wiele miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Część została uchwalona przed wejściem w życie ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych (tzw. megaustawy) zabraniającej takich zakazów, tj. przed 17 lipca 2010 r. Część zapisów w planach pojawiło się natomiast już po tej dacie, mimo że gminy wiedziały o zakazach megaustawy. Najczęściej gminy wprowadzały je pod wpływem mieszkańców sprzeciwiających się masztom w sąsiedztwie. Efekt jest taki, że firmy telekomunikacyjne, chcąc wybudować stację bazową, muszą iść do sądu i doprowadzić do uchylenia miejscowego planu.