Nie

, bo podwładny byłby na tym stratny. Zasadą jest, że wynagrodzenie za urlop wypoczynkowy i ekwiwalent pieniężny z tego tytułu mają odzwierciedlać takie wynagrodzenie, jakie zatrudniony dostałby, gdyby w tym czasie pracował.

Do podstawy ekwiwalentu przyjmujemy wynagrodzenie w stałej kwocie miesięcznej należnej – według angażu pracownika – w miesiącu ustania zatrudnienia (31 grudnia 2010 r.).

Wynika tak z § 15 rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej z 8 stycznia 1997 r. w sprawie szczegółowych zasad udzielania urlopu wypoczynkowego, ustalania i wypłacania wynagrodzenia za czas urlopu oraz ekwiwalentu pieniężnego za urlop (DzU nr 2, poz. 14 ze zm.; dalej rozporządzenie urlopowe).

Ale nie tylko. Do podstawy tej przyjmujemy również zmienne premie za okresy nie dłuższe niż miesiąc, zwykle w średniej kwocie wypłaconej podczas trzech miesięcy poprzedzających miesiąc wygaśnięcia stosunku pracy, czyli tu: września, października i listopada 2010 r.

Skoro jednak w tym okresie nie przysługiwały mu takie składniki pensji, cofamy się do trzech miesięcy poprzedzających jego niedyspozycję zdrowotną i na ich podstawie ustalamy przeciętną (§ 16 w związku z § 11 rozporządzenia urlopowego).