Nosowska, Fisz, Rogucki śpiewają do obrazów Beksińskiego

Spektakl multimedialny BEKSIŃSKI.LIVE powiększa zainteresowanie twórczości wybitnego, tragicznie zmarłego malarza. W tym roku zaplanowano koncerty w Krakowie (26.04), Lublinie (22.05), Olsztynie (13.06) i Szczecinie (28.09).

Publikacja: 30.03.2024 07:57

Nosowska, Fisz, Rogucki śpiewają do obrazów Beksińskiego

Foto: materiały prasowe

– Liczyliśmy na poszerzenie zasięgu oddziaływania niezwykłej sztuki Beksińskiego i wyjście z jej promocją poza muzealny szablon. Z pewnością też nie zawiedliśmy się w naszych oczekiwaniach, czego wyrazem są rekordowe wyniki frekwencji w muzeum za rok 2023 – mówi Jarosław Serafin, dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku, w którym działa Galeria Beksińskiego.

Czy koncerty BEKSIŃSKI.LIVE poszerzają odbiór dzieł Beksińskiego? A jaką muzykę on cenił, jakiej słuchał?

Oczywiście Beksiński miał swoich ulubionych twórców, do których regularnie powracał. Szczególne miejsce zajmowali najwięksi symfonicy XX wieku – Dymitr Szostakowicz, a nade wszystko Gustav Mahler i Alfred Schnittke. Beksiński odczuwał swoistą wspólnotę artystyczną z wymienionymi twórcami, a w swoim malarstwie pragnął zakląć atmosferę ich dzieł filharmonicznych, a nadto potencjał do poruszania odbiorcy.

Czytaj więcej

Już 10 lutego startuje trasa BEKSIŃSKI.LIVE 2024

Jednak Beksiński nie ograniczał się do jednego gatunku muzycznego. Był wprawdzie od dzieciństwa zakochany w muzyce klasycznej i tej miłości pozostał wierny do końca życia, ale po drodze pojawiały się fascynacje związane z duchem czasu. Był to więc big-beat, była epoka jazzu, a potem – poniekąd za sprawą syna, doskonale znanego Tomka – na przykład rock. O muzyce Beksiński powiedział i napisał bardzo wiele, był zresztą nie tylko melomanem, ale również znakomitym koneserem. O muzyce wypowiadał się z wielkim znawstwem i pokorą. Co więcej, w pewnym momencie podjął incydentalne próby – jako kompozytor tworzył muzykę konkretną.

Film „Ostatnia rodzina” pokazywał muzyczne konteksty życia Beksińskich. Jak muzeum je prezentuje?

Tej ważnej sferze życia Zdzisława Beksińskiego poświęcono naturalnie uwagę w ramach ekspozycji stałej w sanockiej Galerii Beksińskiego. Światło na muzyczne pasje artysty rzucono w części, w której można oglądać zrekonstruowaną w najmniejszych detalach pracownię warszawską. Można w niej podziwiać oryginalną płytotekę mistrza obejmującą około 1500 płyt, głównie z muzyką klasyczną. Ale również poszczególne fotografie dokumentalne zdradzają fascynację muzyką: możemy więc zobaczyć pracownię sanocką wypełnioną po brzegi sprzętem muzycznym oraz artystę malującego ze słuchawkami na uszach.

W jaki sposób muzeum zaangażowane jest w projekt BEKSIŃSKI.LIVE?

Przede wszystkim projekt wymagał odpowiedniej zgody i licencji ze strony dysponenta praw autorskich do twórczości Zdzisława Beksińskiego, a tak się składa, że te prawa są wyłącznie przy muzeum. W rozmowach, trzeba to przyznać, nie spieszyliśmy się i dawaliśmy sobie dużo czasu na ostateczne decyzje (od podjęcia rozmów do finalizacji umowy trzeba było czekać ponad dwa lata). Jako muzealnicy mamy, jak łatwo odgadnąć, dość blade pojęcie o sztucznej inteligencji, zwłaszcza angażowanej w projekty sceniczne. Dlatego też zarezerwowaliśmy sobie prawo do korekt i uwag dotyczących sfery wizualnej i tego, jak potraktowane zostaną przez algorytm dzieła Zdzisława Beksińskiego. Szło przede wszystkim o to, by cyfrowe przetworzenia nie odeszły nazbyt daleko od oryginału i nie straciły atmosfery prac mistrza. Mam wrażenie, że nie nadużywaliśmy tego prawa, ale tam, gdzie czuliśmy potrzebę zgłoszenia wątpliwości, czyniliśmy to wyraźnie, i trzeba przyznać, że nasi partnerzy – twórcy projektu – traktowali nas bardzo poważnie. Ta współpraca daje nam coraz większą satysfakcję, a każda kolejna odsłona samego koncertu zdaje się wynosić projekt na wyższy poziom.

Czytaj więcej

Wystawa, która może mieć przełomowe znaczenie dla handlu sztuką

Czy muzeum zauważa większe zainteresowanie Beksińskim wśród młodych odbiorców?

Prawdę powiedziawszy, taka właśnie nadzieja przyświecała nam od początku: liczyliśmy na poszerzenie zasięgu oddziaływania tej niezwykłej sztuki i wyjście z jej promocją poza muzealny szablon. Z pewnością też nie zawiedliśmy się w naszych oczekiwaniach, czego wyrazem są rekordowe wyniki frekwencji w muzeum za rok 2023, ale również inne przejawy bezprecedensowej popularności Zdzisława Beksińskiego i jego sztuki. Szczególnie cieszy tak entuzjastyczny odbiór wśród młodzieży. Pozwala to formułować najlepsze prognozy dla sztuki Zdzisława Beksińskiego także na przyszłe lata.

Jakie plany ma muzeum na ten rok?

Aktualnie twórczość mistrza prezentowana jest na niezwykłej wystawie w Pabianicach. Obok obrazów ze zbiorów muzealnych prezentowane są tam dzieła z kolekcji prywatnych, na co dzień niedostępne dla publiczności, pośród nich prawdziwe perełki. Przeszło 70 prac malarskich ubogaca wybór fotografii artystycznej i twórczość rzeźbiarska. Największe słowa uznania należą się naszym partnerom – współorganizatorom wystawy z Pabianic, którzy zadbali o niezwykle interesujący i intensywny program wydarzeń towarzyszących. W ramach wernisażu odbyły się oprowadzania kuratorskie, m.in. z Piotrem Dmochowskim, koncert Włodka Pawlika, a w dalszej perspektywie zaplanowano m.in. spotkania autorskie z pisarzami i ludźmi z otoczenia Zdzisława Beksińskiego. W sierpniu Zamek Królewski w Sanoku będzie również gościć Podkarpacki Szlak Filmowy. Tegoroczna odsłona będzie w dużej mierze poświęcona filmowym produkcjom dedykowanym Zdzisławowi Beksińskiemu i jego rodzinie.

Jakich działań promujących dorobek Beksińskiego możemy się spodziewać w najbliższym czasie?

Już niebawem, bo w lutym przyszłego roku, obchodzić będziemy 20. rocznicę tragicznej śmierci Zdzisława Beksińskiego. Muzeum przygotowuje więc szereg wydarzeń, które – mamy taką nadzieję – przyciągną do Sanoka entuzjastów sztuki mistrza z kraju i ze świata. Nie wchodząc na razie w detale, mogę już zapowiedzieć wyjątkową wystawę, która zadowoli nawet najwybredniejszych pasjonatów sztuki Zdzisława Beksińskiego. Dzięki życzliwości naszych partnerów uda się sprowadzić do naszego –muzeum unikatowe prace, a wystawę uświetnią również nieprezentowane niekiedy nigdy wcześniej dzieła z naszych magazynów. Oczywiście prowadzone są rozmowy z naszymi partnerami, a na stole są bardzo ciekawe, kreatywne i odważne pomysły. Ale na razie zbyt wcześnie, by mówić cokolwiek więcej.

Poza standardowym sposobem animacji użyliśmy narzędzi AI

– Obserwując z boku widza, można zauważyć pewien niepokój, zadumę. Niektórzy przeżywają swoiste katharsis i świadomość ulotności – mówi Dawid Wojtkiewicz, dyrektor artystyczny projektu BEKSIŃSKI.LIVE 2024

Jednym z magnesów przyciągających fanów są wizualizacje. Jak nad nimi pracowano?

Praca nad wizualizacjami do projektu BEKSIŃSKI.LIVE była wieloetapowa. Musieliśmy przede wszystkim wziąć pod uwagę materię obrazów Beksińskiego. Każda animacja to osobna historia opisująca założenia wizji do autorskiej muzyki stworzonej przez WASILEWSKIEGO i Kamila Zawiślaka Wishlake’a, ze starannie dobranymi do tego obrazami tworzącymi wizualny storytelling. Do każdej animacji dobraliśmy obrazy budujące odpowiedni stan emocjonalny. Poza standardowym sposobem animacji użyliśmy narzędzi AI, które dobudowywały przejścia pomiędzy obrazami. To było największe wyzwanie, ponieważ kilkusekundowa animacja wymagała nawet kilkudziesięciu iteracji przy użyciu tego samego promptu. Następnie musieliśmy poświęcić czas na często żmudną postprodukcję – wszystko po to, żeby osiągnąć zamierzony efekt.

Czy wizualizacje miały wpływ na wykonawców – dobór piosenek, interpretację?

Projekt BEKSIŃSKI.LIVE to konwergencja kilku rodzajów sztuki – wizualnej, muzyki oraz sztuki cyfrowej. Wszystkie te elementy muszą być ze sobą spójne, żeby wywołać odpowiedni stan emocjonalny u widza. Nie ma takiej możliwości, żeby ten element nie miał wpływu na wykonawców, którzy są częścią całego performance’u, tworzą ten nastrój.

Jaka atmosfera towarzyszy koncertom?

Przede wszystkim kontemplacja, wydobycie stanów emocjonalnych na co dzień głęboko ukrytych. Sama twórczość Beksińskiego jest mroczna i czasem bardzo dosłowna. Wywołuje też skrajne emocje. Mam wrażenie, że w tym spektaklu, w tych ożywionych obrazach, wielu z nas szuka analogii do własnego świata. Obserwując z boku widza, można zauważyć pewien niepokój, zadumę. Niektórzy przeżywają swoiste katharsis i świadomość ulotności. Ta forma potrafi poruszyć wiele osób i to jest chyba największa wartość tego projektu.

Muzyka popularna
Mrozu i Maryla Rodowicz w duecie „Sing-Sing”
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
rozmowa
Maciej Maleńczuk: Po roku niepicia, gdy patrzę na kogoś kto pije — to się dziwię
Muzyka popularna
Podsiadło, Hemingway i inni: dzięki nim polska fonografia jest już 18. na świecie
Muzyka popularna
K-pop i SEVENTEEN rządzili w 2023 r. na świecie w fonografii
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Muzyka popularna
Beyoncé, nowa królowa rodeo