Włosi wybaczyli Netrebko i Domingo: gwiezdne wojny w amfiteatrze i Piotr Beczała

Rafał Siwek jako pierwszy z czwórki Polaków wystąpi 9 lipca w Arena di Verona. Z okazji stulecia festiwalu zaproszono wiele gwiazd, także kontrowersyjne,w tym Netrebko, Domingo. Po raz pierwszy zaśpiewa Piotr Beczała.

Publikacja: 06.07.2023 13:17

Włosi wybaczyli Netrebko i Domingo: gwiezdne wojny w amfiteatrze i Piotr Beczała

Foto: materiały prasowe

Pierwsze przedstawienie „Aidy” Verdiego w amfiteatrze w Weronie odbyło się latem 1913 roku, dokładnie 110 lat temu. Wojny spowodowały, że do tej pory odbyło się sto edycji festiwalu. Żadna inna letnia impreza nie może poszczycić się taką tradycją, nic więc dziwnego, że tegoroczny jubileusz stał się wielkim świętem trwającym od końca czerwca do początku września.

Do każdego z prawie pięćdziesięciu przedstawień operowych i koncertów zaproszono muzyczne sławy.

Czytaj więcej

Sześć milionów dolarów dla rosyjskiej gwiazdy Anny Netrebko

Piotr Beczała debiutuje

Wyjątkowo liczna jest polska reprezentacja w Weronie. Nie mogło w niej zabraknąć Rafała Siwka, który z tym festiwalem związany jest od lat, w tym roku zaśpiewa już po raz ósmy, powtarzając swoje dawne wcielenia w „Aidzie” oraz w „Nabucco”. W sumie polskiego basa będzie można zobaczyć w dziewięciu spektaklach.

Zupełnie inaczej będzie z Piotrem Beczałą. Aż trudno uwierzyć, że zadebiutuje on w antycznym amfiteatrze, ale też polski tenor bardzo rzadko decyduje się na udział w wielkich plenerowych widowiskach. Weronie z okazji stulecia trudno jednak było odmówić, zatem Piotr Beczała przyjął zaproszenie i wystąpi w dwóch rolach ważnych w jego karierze – Księcia w „Rigoletcie” oraz Don Josego w „Carmen”. W obu jednak pojawi się tylko raz w pierwszej połowie sierpnia.

Czytaj więcej

Niemcy. Skandal wokół występu Netrebko, Ukraińcy rezygnują

Cały tegoroczny program to sześć popularnych oper uzupełnionych koncertami specjalnymi. Każdego wieczoru trzeba zapełnić ogromny amfiteatr z czasów rzymskich, którego, co prawda, część zabudowano sceną, ale i tak może on pomieścić nawet 15 tys. widzów. Z tego powodu dyrekcja festiwalu dba, by poszczególne spektakle miały różne, ale zawsze atrakcyjne obsady.

Gwiazd zatem w Weronie będzie mnóstwo, ale wielu artystów lubi występować w tej nietypowej scenerii. Aleksandra Kurzak dobrze pamięta, jak ponad 20 lat temu była w Weronie na widowni i oglądała „Madame Butterfly”. W tym roku to ona po raz pierwszy wcieli się tu w sierpniu w tę bohaterkę opery Pucciniego. Pod koniec lipca wystąpi również jako Tosca.

Także tylko w jednym przedstawieniu – jako Germont w „Traviacie” – pojawi się w amfiteatrze baryton Artur Ruciński. Dla niego będzie kolejny występ w Weronie.

Netrebko ułaskawiona

Na tegoroczny początek festiwalu przygotowano – w nawiązaniu do 1913 roku – nową inscenizację „Aidy”. Według zapowiedzi jej reżysera Stefano Pody miała wprowadzić festiwal w XXI wiek. Werona stała się bowiem jednym z niewielu miejsc na świecie, gdzie można zobaczyć wielkie spektakle przyrządzone z historycznym pietyzmem, ale i z typowym dla Włochów estetycznym smakiem. Zawsze stawia się tu na niedzisiejszy rozmach inscenizacyjny i walor widowiskowy niezbędny przecież dla prezentacji przed tak olbrzymią widownią.

Czytaj więcej

Festiwal w Salzburgu. Muzyka z polityką w tle

Według pierwszych recenzji nowa „Aida” pozostaje wierna tej tradycji. Wprawdzie zamiast budowania na letniej scenie kraju egipskich faraonów, Stefano Poda stworzył świat futurystyczny wykreowany w dużej mierze laserowymi światłami i nawiązujący do „Gwiezdnych wojen”, to jednak najważniejszy był dla niego efekt widowiskowy.

Atrakcją pierwszych spektakli był też występ Anny Netrebko w roli Aidy. Rosyjska artystka zaśpiewała tę partię przed rokiem w poprzedniej inscenizacji i wywołała burzę Jako Aida pomalowała sobie twarz na czarno, a tzw. blackface postrzegany jest obecnie jako zwyczaj o wydźwięku rasistowskim i praktycznie niestosowany.

Domingo mimo kontrowersji

Teraz już tego nie zrobiła i zebrała bardzo dobra recenzje. Włochy są bowiem krajem, gdzie publiczność wybaczyła Annie Netrebko jej przyjaźnie z Putinem i może śpiewać bez przeszkód.

Ciekawe natomiast, jak zostanie przyjęty Placido Domingo, który w Weronie po raz pierwszy zaśpiewał ponad pół wieku temu, a tym roku ma być bohaterem specjalnego koncertu. Rok temu był tu na gali verdiowskiej oraz dyrygował jednym z przedstawień, ale związki pracownicze wydały oświadczenie, w których stwierdzono m. in., że Placido Domingo nie spełnia artystycznych standardów i tylko profesjonalizm artystów oraz pracowników technicznych uratował prowadzony przez niego spektakl przed fiaskiem. Jak na razie, nie podano żadnych szczegółów koncertu zaplanowanego na 6 sierpnia.

Na wszystkie inne wydarzenia na pewno warto wybrać się do tego największego teatru operowego świata, W amfiteatrze w Weronie spektakle zaczynają się po zmroku, musi też upłynąć sporo czasu, nim tłum widzów przejdzie przez kilkadziesiąt bramek bezpieczeństwa, a potem każdy znajdzie swoje miejsce. Niezapomniane wrażenie sprawia zaś widok tysięcy świeczek zapalonych w ciemnościach na początku przedstawienia (rozdaje je widzom obsługa amfiteatru).

Za obecnością w Weronie przemawia także fakt, że niemal zawsze można liczyć na zdobycie biletu, a ich ceny zaczynają się już od 30-40 euro.

Pierwsze przedstawienie „Aidy” Verdiego w amfiteatrze w Weronie odbyło się latem 1913 roku, dokładnie 110 lat temu. Wojny spowodowały, że do tej pory odbyło się sto edycji festiwalu. Żadna inna letnia impreza nie może poszczycić się taką tradycją, nic więc dziwnego, że tegoroczny jubileusz stał się wielkim świętem trwającym od końca czerwca do początku września.

Do każdego z prawie pięćdziesięciu przedstawień operowych i koncertów zaproszono muzyczne sławy.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Muzyka klasyczna
Warszawskie Towarzystwo Muzyczne. Rękopisy Chopina i Moniuszki nie będą wyrzucone
Muzyka klasyczna
Polka Ewa Bogusz-Moore będzie dyrektorką filharmonii w Niemczech
Muzyka klasyczna
Słynny francuski dyrygent oskarżony o molestowanie muzyków. To kolejna taka afera
Muzyka klasyczna
Kontrowersyjna prawnuczka Richarda Wagnera będzie dyrektorką w Bayreuth
Muzyka klasyczna
Jan A. P. Kaczmarek. Marzyciel, który dostał Oscara
Muzyka klasyczna
Jan A.P. Kaczmarek przez lata w USA żył w cieniu bankructwa