Bolesław Prus potrafił opisać starożytny Egipt, nie wyjeżdżając z Warszawy, studiując jedynie materiały źródłowe. David Grann, niegdyś reporter „The New Yorkera”, obecnie bodaj najsłynniejszy pisarz non fiction z wieloma zekranizowanymi książkami na koncie, z myślą o „Sprawie Wagera” odbył ponad 1,5 tys. kilometrów morskiej żeglugi, przeżywając wiele sztormów. Kilka lat przekopywał też archiwa. Na tym tle hybrydowym przykładem jest Ryszard Kapuściński, który w przeciwieństwie do Prusa jeździł w opisywane egzotyczne miejsca, ale w odróżnieniu od Granna puszczał wodze fantazji i okazał się również twórcą fikcji. Otwieram konkurs: który lepszy?