Instrumenty strunowe zdominowały niedzielny koncert JVC Jazz Festival w Sali Kongresowej. Wydarzeniem wieczoru był występ amerykańskiego duetu Chick Corea i Bela Fleck.

Jeden z najwybitniejszych pianistów, jakim jest niewątpliwie Corea, zaprosił najpierw na nagranie płyty „The Enchantment”, a potem na trasę koncertową, najlepszego z improwizujących bandżystów – Belę Fle-cka. Pomysł wydawał się szalony, bo w jazzie te instrumenty rzadko grają obok siebie.

Banjo nadaje rytm w zespołach tradycyjnych o nowoorleańskim rodowodzie, a fortepian jest przecież najważniejszy, obok saksofonu i trąbki, w historii jazzu nowoczesnego. Ale gdy na banjo gra wirtuoz tej klasy co Bela Fleck, wszelkie obawy, że eksperyment może się nie udać, znikają. Nawet niepasujące do siebie brzmienie instrumentów przestało przeszkadzać, gdy muzycy prowadzili intrygujący dialog.

Niewątpliwie prym wiódł Corea, który ma doświadczenie w takich duetach. Grał m.in. z pianistą Herbie Hancockiem, wibrafonistą Garym Burtonem i wokalistą Bobbym McFerrinem. To on zaczynał większość utworów, nadawał ton improwizacjom i zachęcał Flecka do coraz bardziej zawiłych harmonicznie improwizacji.

Tylko jeden utwór, będący skróconą historią banjo w muzyce amerykańskiej, od country przez rockabilly do jazzu, zaintonował Bela Fleck. Corea rozwinął jego myśl, dodając piękną solówkę. Kulminacyjnym momentem występu było wykonanie tematu „Children’s Song#6” Corei. W ekspresyjnej fortepianowej introdukcji trudno było od razu znaleźć ujmującą melodię. Pojawiła się wraz z uśmiechem pianisty, najwyraźniej zadowolonego, że udało mu się znaleźć nową formę dla swojej kompozycji.

Amerykański duet poprzedziły występy dwóch polskich grup. Znany z zespołów Anny Marii Jopek gitarzysta Marek Napiórkowski wydał niedawno swój drugi autorski album „Wolno”. Nastrojowe kompozycje nic nie straciły ze swojego uroku w wielkiej sali, a muzycy (znakomici: trębacz Robert Majewski i perkusista Michał Miśkiewicz) wzbogacili je rozbudowanymi improwizacjami.

Świetnie wypadł projekt trębacza Piotra Wojtasika z aranżacjami Andrzeja Jagodzińskiego na oktet i sześć instrumentów filharmonicznych (w tym harfa).

JVC Jazz Festival rozpoczął się już w piątek w klubie Akwarium Jazzarium koncertem grupy Pink Freud pod wodzą charyzmatycznego basisty Wojtka Mazolewskiego. Gromkimi brawami nagradzane były solówki pianisty Marcina Maseckiego. W wypełnionej do ostatniego miejsca sali, w atmosferze swobodnej zabawy można było łatwo dojść do wniosku, że jazz jest przede wszystkim muzyką klubową.

Dziś zagra tu oryginalny Gravitas Quartet awangardzisty Wayne’a Horvitza.