Występowała razem z Ewą Bem, Tomaszem Stańko, a nawet Harlem Gospel Choir, zdobywając z zespołem Sistars wszystkie polskie nagrody, które były tego warte.

Z kolei Envee to producent perfekcjonista. Jest osłuchany jak mało kto, wyczulony na banał. I z wyczuciem, a przede wszystkim pomysłem, czerpie z dokonań czarnej muzyki.

Dwójka ta nagrała razem płytę „Maupka Comes Home”, nie tylko dostrzegając bieżące soulowe trendy, ale też wybiegając w przyszłość tego wciąż niedocenianego u nas gatunku. Pokłosiem krążka była m.in. nominacja do Fryderyka 2009 w kategorii wokalistka roku. Za jej sprawą Przybysz znalazła się w doborowym towarzystwie, obok Ani Dąbrowskiej, Doroty Miśkiewicz, Marii Peszek i Kasi Nosowskiej.

W Fabryce Trzciny „Natu” będzie miała obok siebie jeszcze jedną ważną piosenkarkę – Marysię Sadowską. Młodsi cenią jej dokonania na polu jazzowo-klubowym, starsi doceniają album poświęcony Komedzie. O nowych studyjnych dokonaniach Sadowskiej nie słyszeliśmy od dłuższego czasu. Ale w 2008 roku na Jazz Jamboree przypomniała się w znakomitym stylu duetem z samym Michaelem Legrandem.

W cieniu pięknych pań ciężko będą pracować zdolni faceci.

Didżejski kolektyw Soul Service ma na koncie znakomitą serię Polish Funk. Niestrudzona czwórka przegrzebała przepastne zbiory Polskich Nagrań, doszukując się w nich wpływów Jamesa Browna i Sly Stone’a. To, że znalazła funk u Andrzeja Zauchy, Zdzisławy Sośnickiej czy Breakoutu, szczególnie nie dziwi. Ale im udało się wytropić go nawet u Kombi, Czerwonych Gitar czy Stana Borysa! Z podniesioną gardą stoją na straży honoru polskiej muzyki lat 60. i 70.

[i]Ostatki w Fabryce Trzciny: „Natu” i Envee, Fabryka Trzciny, Warszawa, ul. Otwocka 14, wstęp wolny (tylko zaproszenia), informacje: tel. 022 619 05 13, piątek (20.02), godz. 20[/i]