Festiwal miał rozpocząć się w połowie maja. Jednak o jego losach przesądził zbyt późno ogłoszony konkurs na organizatorów, który nie został rozstrzygnięty.
[srodtytul]Koordynator na cito![/srodtytul]
Impreza stanęła pod znakiem zapytania już na początku kwietnia. Ratusz odrzucił wtedy wnioski organizacji pozarządowych: Stowarzyszenia Edukacji i Postępu STEP, fundacji Ja Wisła i fundacji Do Dzieła!, które przygotowały programy działań kulturalnych nad rzeką.
– Wszystkie były niekompletne – tłumaczy Tomasz Andryszczyk, rzecznik urzędu.
Urzędnicy zaczęli więc naprędce szukać alternatywy. Jeszcze zanim oficjalnie poinformowali o unieważnieniu konkursu, próbowali scedować koordynację festiwalu na jedną z podlegających im instytucji. Pod ścianą postawieni zostali: Nowy Teatr, teatr Studio oraz Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Studio opracował własny program, a Nowy – przy poparciu MSN – w prace zaangażował dwie z odrzuconych w konkursie organizacji. Porozumienia jednak nie udało się osiągnąć.
– Ich oferty są ciekawe, ale znacznie przeszacowane, nie odzwierciedlają realnych kosztów – twierdzi Andryszczyk.
[srodtytul]Będzie lepiej. Za rok[/srodtytul]
O jakich realnych kosztach mowa? Nie wiadomo, bo choć miasto najpierw przeznaczyło na Przemiany 2 mln zł, to w rozmowach z teatrami kilkakrotnie zmieniało szacunki.
– Zamknęliśmy w jednym projekcie propozycje dwóch organizacji i kilka nowych wydarzeń. Koszt wyniósł 1,5 mln zł, więc i tak mniej, niż planowano w konkursie. Gdzie tu przeszacowanie? – zastanawia się Katarzyna Sołtysiak z Do Dzieła!, która wraz z Ja Wisła uczestniczyła w pracach Nowego Teatru.
Wobec impasu ratusz z propozycją koordynacji nadwiślańskich działań zgłosił się ostatnio do Centrum Nauki Kopernik. To nierealne – usłyszał.
– Mamy już swoje plany – tłumaczy Aneta Prymaka z otwieranego jesienią na Powiślu CNK i dodaje, że centrum chętnie zajmie się koordynacją, ale... w przyszłym roku.
– Tegoroczny konkurs ukazał słabość struktur organizacji pozarządowych. W 2011 roku powierzymy festiwal instytucji, która ma zaplecze merytoryczne i strukturalne – deklaruje Andryszczyk, zaprzeczając tym samym idei festiwalu, który w zamyśle miał być robiony przez środowiska pozarządowe.
[srodtytul]A jak nie Wisła, to Praga[/srodtytul]
Organizacje, które chcą działać nad rzeką, nie dają jednak za wygraną. I w miarę możliwości same dbają o realizację miejskiej dewizy „twarzą do Wisły”.
– Ze względu na mały budżet nasze działania będą mieć nieco inną formułę niż w ubiegłym roku, ale nad rzekę wrócimy – mówi Klara Kopcińska, szefowa STEP. Stowarzyszenie tak jak w ubiegłym sezonie w okolicach pomnika Syrenki organizuje cykl wydarzeń „TransFORM”. Początek zaplanowano na 15 maja.
– Dostaliśmy pieniądze z Ministerstwa Kultury na działania edukacyjno-warsztatowe. Koncertów będzie zaledwie kilka, ale za to powstanie dostępne dla wszystkich miejsce odpoczynku – mówi Kopcińska i dodaje, że już zwróciła się z prośbą o wyjaśnienie sytuacji z Przemianami do prezydent stolicy. – Nie podoba nam się nietransparentny sposób wydawania środków publicznych – mówi krótko.
Broni nie złoży też fundacja Do Dzieła! – Z pomocą sponsorów stworzymy miasteczko festiwalowe – miejsce m.in. koncertów i spotkań literackich. Jeśli po tych wszystkich zawirowaniach uda się nam to zrobić, to pewnie nazwiemy je „Cud nad Wisłą” – mówi Sołtysiak.
Żagle chce zwinąć za to Ja Wisła, która od lat działa nad rzeką.
– Mamy dość – mówi Przemek Pasek, szef fundacji.
A jak ratusz chce animować Wisłę? – Część zarezerwowanych na festiwal pieniędzy przeznaczymy na małe „wiślane” granty – mówi Andryszyk.
W planach miasta są też pojedyncze wydarzenia takie jak Święto Wisły czy Wianki.
Budżet Przemian ma zaś zasilić m.in. konkurs architektoniczny na centrum kultury przy ul. Grochowskiej. Szczegóły mają być znane w tym tygodniu.