Przekonuje o tym z powodzeniem Sebastian Łabęda. Stołeczny przewodnik wraz grupą podobnych mu zapaleńców ze stowarzyszenia Teatralna Chata po raz kolejny zafundował warszawiakom godziny grozy. Przy okazji, nawet najbardziej opornym, przekazał sporą dawkę informacji o przeszłości stolicy.

[srodtytul]Na przekór Halloween[/srodtytul]

Zamiast rzeźbić dyniom wyszczerzone zęby i dygotać na ociekających krwią seansach, w sobotni wieczór, mieszkańcy Warszawy ruszyli ciemnymi uliczkami Starego Miasta. Szukali zjaw odnotowanych w annałach lub w przeniesionych do współczesności dawnych miejskich podaniach.

Strachy na Lachy – mówi stare porzekadło. Współcześni potomkowie Lechitów poznali wcale nie gorsze od halloweenowych mary i straszydła. Oto ich krótki przegląd.

[srodtytul]Damy w opałach[/srodtytul]

Najbardziej znaną warszawską zjawą jest „prywatny” duch Poniatowskich. Po raz pierwszy objawił się podczas insurekcji kościuszkowskiej, tuż po szturmie wojsk Suworowa na Pragę.

Nocą królewski medyk usłyszał nagle z komnaty monarchy krzyk. Blady jak ściana Stanisław Poniatowski wskazywał na okno, w którym ujrzał Białą Damę. Wskazywała dłonią Pragę, jakby grożąc władcy i obarczając go winą za to, co się stało.

Ta sama zjawa ponoć nękała też ojca i bratanka króla. Co ciekawe, podążała za członkami rodu, nie przywiązując się do miejsca. W Zamku Królewskim zobaczył ją ponownie prezydent Ignacy Mościcki. Był maj 1939 roku. – Można powiedzieć, że to duch pojawiający się w trudnych momentach naszego kraju – mówi Łabęda.

Ale to niejedyna odziana w biel postać, która krąży po siedzibie królów. Drugą jest Barbara Radziwiłłówna. Przywołana z marów ponoć przez samego mistrza Twardowskiego.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

[link=http://www.zw.com.pl/artykul/528548_Lachy-lubia-strachy--czyli-noc-z-duchami-.html] Czytaj więcej w Życiu Warszawy[/link]