Terlecki w rozmowie z dziennikarzami komentował czwartkowy wyrok TK, który za niezgodną z konstytucją uznał przesłankę, która zezwalała na usunięcie ciąży z powodu ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu.
Wyrok ten jest powodem trwających od czwartku w całym kraju protestów.
Czytaj także:
Gniew ulicy kontra Prawo i Sprawiedliwość
Terlecki stwierdził, że w tej chwili nie ma już o czym dyskutować. Co prawda przyznał, że planowane jest spotkanie Rady Koalicji, ale wyrok TK jest ostateczny.
- Protesty społeczne to jedno, a obowiązująca konstytucja to drugie - powiedział Terlecki, dodając, że TK jedynie "uściślił obowiązywanie w pewnym zakresie konstytucji".
Pytany o ewentualne wprowadzenie stanu nadzwyczajnego z powodu protestów ocenił, że nie ma takiej potrzeby, choć w wielu przypadkach doszło do przekroczenia granic.
- Protesty są dopuszczalne w systemie demokratycznym, choć przekraczano z pewnością granice dopuszczalności, atakując policjantów, dopuszczając się wtargnięć do kościołów czy zakłócania mszy niedzielnych, co jest już przestępstwem surowo ściganym - uważa Terlecki.
Czy Sejm zajmie się zmianami w prawie aborcyjnym? Według polityka PiS to nie Sejm, ale minister zdrowia jest od zmian w prawie. - No ale nie wiem, zobaczymy - powiedział.
Jego zdaniem do ewentualnej zmiany raczej nie doszłoby poprzez nowelizację ustawy.
- Pytanie, czy trzeba ustawę nowelizować czy wystarczy rozporządzenie ministra - dodał.