W sieci szaleje kilka zmutowanych oprogramowań typu ransomware, które blokują komputery. Są bardziej złośliwe, niż te które latem atakowały sprzęt internautów.
Kilka dni temu laptop Marcina Krajewskiego z Warszawy został zablokowany. – Na ekranie zobaczyłem komunikat policji z Sępólna Krajeńskiego, z którego wynikało, że naruszyłem prawa autorskie. I aby uruchomić sprzęt, muszę zapłacić 500 zł – opowiada pan Marcin.
W pierwszej chwili chciał nawet zadzwonić na tę komendę, ale kolega, który tydzień wcześniej miał podobny problem, powiedział mu, że padł ofiarą komputerowego wirusa.
Komisarz Krzysztof Wieczorek z komendy w Sępólnie Krajeńskim przyznaje, że podobnych przypadków jest znacznie więcej.
– W ostatnich dniach codziennie otrzymujemy kilkadziesiąt telefonów z całej Polski o zablokowaniu komputerów. Tego typu działania nie są w żaden sposób firmowane przez naszą komendę – zapewnia komisarz Wieczorek.
Przestrzega przed wpłacaniem pieniędzy na podane konta. – Jeżeli już padniemy ofiarą cyberprzestępcy i komputer zostanie zablokowany, należy powiadomić o tym najbliższy komisariat policji – radzi. Dodaje, że każdy użytkownik może sam spróbować naprawić komputer.
Instrukcję dotyczącą jednej z wersji tego złośliwego programu można znaleźć na stronie CERT Polska pod adresem http://www.cert.pl/news/5707.
– Niestety, jest wiele mutacji różniących się szczegółami sprawiającymi, iż nie ma gwarancji, że ścisłe stosowanie się do podanych tam wskazówek zadziała za każdym razem – przyznaje Przemysław Jaroszewski z CERT Polska.
Dodaje, że alternatywą może być uruchomienie komputera z płyty ratunkowej oferowanej bezpłatnie przez wielu producentów programów antywirusowych.
– Płytę taką należy oczywiście wcześniej pobrać i wypalić na innym, czystym, komputerze. Jeżeli użytkownik nie jest w stanie samodzielnie poradzić sobie z problemem, to zawsze może oddać sprzęt do serwisu, gdzie specjaliści powinni dać sobie z tym radę w ciągu kilku godzin – uważa specjalista z CERT Polska.
Pan Marcin też próbował sam poradzić sobie z zablokowanym komputerem. Wygenerował specjalny kod, który miał mu pomóc.
– Nie udało się, dlatego skorzystałem z pomocy informatyka. Ten ściągnął program antywirusowy i odblokował mojego laptopa – opowiada.
Latem policja dostawała wiele podobnych sygnałów o hakerach. Jednak nie udało jej się dotrzeć do autorów tych cyberataków.
– To trudne sprawy, bo cyberprzestępcy korzystają z zagranicznych, głównie amerykańskich serwerów, a stamtąd trudno dostać informacje o użytkownikach – przyznają policjanci.