Poprzez łańcuszek firm gang działający na Śląsku fikcyjnie obracał stalą i prętami żebrowanymi. Na pierwszy rzut oka w papierach wszystko wyglądało legalnie. Jednak operacje odbywały się tylko na papierze, w procederze brały udział firmy-słupy, a wypisywane faktury miały jeden cel: wyłudzenie podatku VAT.
Prokuratura w Katowicach, która w tym miesiącu zamknęła śledztwo, ustaliła że w grupie przestępczej zaangażowanej w proceder działało 21 osób, a gang wyłudził od państwa ponad 20 mln zł.
To nie wyjątek, takich spraw gospodarczych przybywa jak grzybów po deszczu.
Eksperci są zgodni co do przyczyn zjawiska. – Kary za przestępstwa gospodarcze są mniejsze niż za te typowo kryminalne, z kolei potencjalne nielegalne zyski nieporównanie większe – mówi „Rz" dr Zbigniew Rau, kryminolog, były wiceszef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Przestępstwa takie jak wyłudzenia VAT dokonane przez łańcuszek dziesiątków fikcyjnych firm trudniej wykryć, więc i prawdopodobieństwo wpadki jest mniejsze.
Świat przestępczy usiłuje być o krok przed śledczymi i wynajduje coraz to nowe sposoby. – Przestępczość gospodarcza zmienia się tak, jak i gospodarka. Dzisiaj kluczowe są wyłudzenia VAT za pomocą różnych mechanizmów i towarów. Ostatnio w takie wyłudzenia w obrocie prętami stalowymi weszło wiele grup przestępczych. Tylko na tym państwo traci 300 mln zł rocznie – mówi „Rz" gen. Adam Rapacki, były wiceszef MSWiA.
– Przestępcy chwytają się najróżniejszych sposobów, by pomnożyć zyski. Fikcyjny obrót towarami, papierowy handel fakturami, by odebrać VAT, produkcję „markowych" wódek z odkażanego alkoholu – wylicza Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
O ile ogółem przestępczość spada – w zeszłym roku policja wszczęła w ogóle 950 tys. spraw, czyli o ok. 30 tys. mniej niż rok wcześniej – o tyle akurat ta gospodarcza rośnie.
Największe zagrożenie nią występuje na Śląsku (631 przestępstw na 100 tysięcy mieszkańców) oraz w województwach lubuskim i dolnośląskim. Co ciekawe – jak wynika z danych policji – w 2012 r. blisko o 70 proc. więcej takich zdarzeń było na Pomorzu, a o 48 proc. w uważanym za spokojne Świętokrzyskiem.
Ze ściganiem nie jest najlepiej – połowa śledztw w sprawach gospodarczych jest umarzana. Czasem dlatego że śledczy nie ogarnia skomplikowanej materii.
Policja dostrzega wyzwanie i planuje zwiększyć o jedną trzecią, do 4 tys., liczbę funkcjonariuszy przygotowanych do ścigania takich przestępstw.
– Będzie w tym roku więcej profesjonalnych szkoleń z różnych dziedzin, tak by funkcjonariusze umieli odróżnić, co jest nadużyciem, a co nie – zapowiada Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.
– Często policja czy prokuratura nie potrafi dobrać się do rzeczywistych przestępców, działa na oślep i niszcząc uczciwe firmy, bo za przestępstwo biorą coś, co nim nie jest – zaznacza gen. Rapacki.
Jego zdaniem nie tylko w policji, ale również w innych służbach ścigających przestępczość gospodarczą, np. w skarbówce, powinno być więcej profesjonalistów mających wiedzę z wielu dziedzin, m.in. prawa podatkowego czy obrotu gospodarczego. Zwraca jednak uwagę, że trzeba też stworzyć większe prawne możliwości do zwalczania przestępczości ekonomicznej.
– Dzisiaj brak jest centralnego rejestru informacji o rachunkach bankowych i prokuratura czy policja, prowadząc czynności wobec jakiejś osoby, chcąc sprawdzić, czy i gdzie ma rachunek, musi wysłać kilkaset zapytań do różnych instytucji. Powinna być jedna taka instytucja udzielająca takich informacji – zaznacza Adam Rapacki.
Zmiany zapowiada też prokuratura. Prokurator generalny po aferze Amber Gold zdecydował, że sprawy dotyczące parabanków trafiać będą do prokuratur okręgowych.