– Obraz Claude’a Moneta jest u nas z przerwami od ponad 100 lat. Ale wiedza o tym dotarła do szerszej publiczności dopiero wówczas, gdy zniknął – uśmiecha się prof. Wojciech Suchocki, dyrektor Muzeum Narodowego w Poznaniu.
Teraz na brak zwiedzających placówka z pewnością nie będzie mogła narzekać. – W niedzielę spodziewamy się tłumów – mówi Aleksandra Sobocińska, rzeczniczka muzeum.
„Plaża w Pourville” to jedyny obraz Moneta w polskich kolekcjach. W 2000 r. płótno zostało skradzione. Złodziej, korzystając z nieuwagi pracowników, wyciął je z ram, a w jego miejsce wsadził nieudolnie wykonaną kopię.
W styczniu tego roku policjanci zatrzymali 41-letniego Roberta Z., technika z Olkusza. Twierdził, że ukradł obraz z miłości do francuskich impresjonistów. Przez blisko dziesięć lat trzymał go w schowku, w mieszkaniu swoich rodziców. Został skazany na trzy lata więzienia.
Obraz wrócił do muzeum. Poddano go renowacji. Oczyszczono płótno i usunięto wtórną warstwę werniksu. – Znikł żółtoszary film, który na nim był. Powodował spłaszczenie kompozycji i zmianę kolorystyki – wyjaśnia Agnieszka Lewandowska, główny konserwator poznańskiego muzeum. Po odzyskaniu obrazu muzeum otrzymało od ministra kultury 50 tys. zł. – Nie były to pieniądze wyłącznie na konserwację, ale też na promocję – wyjaśnia Sobocińska.
Powrót płótna na ekspozycję reklamują dwa billboardy. Muzeum wydało folder z krótką historią obrazu i fotografiami miejsca, które zainspirowało Moneta. Powstał też film o konserwacji płótna. Można go obejrzeć w sali, gdzie „Plaża” jest eksponowana. – Wkrótce w naszym muzealnym sklepie będzie można kupować reprodukcje „Plaży” – zapowiada Sobocińska.
Za kilka miesięcy obraz zostanie przykryty szybą. To niejedyne zabezpieczenie. – O innych powiedzieć nie mogę. Ale zapewniam, że są – mówi Suchocki.