Religia, wymyślona przez studenta filozofii Isaka Gersona, zachęca do lekceważenia praw autorskich i nieograniczonego kopiowania muzyki, tekstów, filmów itp., a zgodnie z tą logiką także obrazów. 28 kwietnia ub. roku Kościół Kopimizmu udzielił pierwszego ślubu parze rumuńsko-włoskiej, a przysięgę małżeńską przyjął w Belgradzie wyznawca ukryty za maską Guya Fawkesa, autora nieudanego londyńskiego spisku prochowego z 1605 r., którego wizerunek jest dziś symbolem hakerskiej, ultrawolnościowej organizacji Anonymous.

„Nie będziesz miał innych wyszukiwarek przede mną" – to z kolei główne przykazanie Kościoła Google powstałego kilka lat temu w Kanadzie. Według mitycznego założyciela, Matta MacPhersona, dowodami boskości Google'a są m.in. wszechwiedza wyszukiwarki (o wszystkich adresach stron www), jej wszechobecność (działa wszędzie, gdzie jest dostęp do Internetu), a przede wszystkim skuteczność. Google odpowiada na modlitwy bardziej efektywnie niż inne bóstwa: wystarczy wpisać pytanie, a błyskawicznie dostarczy setki odpowiedzi.

Tę fundamentalną odpowiedź – skąd jesteśmy – odnalazł  raelianizm, czyli jeden z największych na świecie ruchów religijnych, opartych na wierze w UFO. Został założony w 1974 r. przez francuskiego dziennikarza motoryzacyjnego Claude'a Vorilhona. Oświadczył on, że skontaktowała się z nim istota pozaziemska, wyjawiła mu prawdę o pochodzeniu życia na Ziemi i przekazała instrukcje dla ludzkości. Raelianie wierzą, że zostaliśmy stworzeni przez  pozaziemską cywilizację Elohim, której wysłannikami byli Budda, Mojżesz, Jezus i Mahomet, a wśród najważniejszych prac służących samodoskonaleniu wiernych umieszczają masturbację.

Więcej najdziwniejszych religii świata znajdziesz w ostatnim „Przekroju" – od poniedziałku w kioskach.