Zakład Ubezpieczeń Społecznych ostrzega przed fałszywymi przesyłkami. Nie chce, by przedsiębiorcy przychodzili po pieniądze, których nie mają. A policja apeluje o ostrożność przy otwieraniu takiej korespondencji.
Podejrzany e-mail jest wysyłany z adresu e.bok.zus.rozliczenia@prokonto.pl. Znajduje się w nim informacja, że przedsiębiorcy należy się nadpłata za świadczenie za 2013 rok. W korespondencji podana jest kwota nadpłaty oraz prośba o zapoznanie się z załącznikami, wypełnienie ich i skierowanie do najbliższego oddziału ZUS, by tam otrzymać zwrot gotówki.
Policja ostrzega, że przestępcy mogą wyłudzić dane wrażliwe lub do autoryzacji konta
– W naszym oddziale nie było jeszcze sytuacji, żeby ktoś zgłosił się po nadpłatę, ale w Polsce już były dwa takie przypadki, więc ostrzegamy przed tym świadczeniobiorców – mówi Monika Kiełczyńska, rzeczniczka I Oddziału ZUS w Łodzi. Podkreśla, ze ZUS nie wysyła korespondencji o nadpłacie e-mailem. A wszystkie listy elektronicznie wysyłane są z domeny zus.pl.
Justyna Borowska z I Oddziału ZUS w stolicy mówi, że centrala zakładu rozważa kwestię zgłoszenia incydentu do prokuratury. Jak ustaliliśmy, do stołecznej prokuratury takie zawiadomienie nie wpłynęło.
ZUS obawia się, że fałszywy e-mail to może być wirus. – Dlatego też ostrzegamy, by klienci nie mieli kłopotów z komputerem – mówi Kiełczyńska.
Obawy mogą być uzasadnione. Analogiczna sytuacja miała miejsce dwa lata temu, gdy internauci w całej Polsce dostawali informacje od hakerów podszywających się pod komendy policji.
Z informacji, jakie otrzymywali właściciele zainfekowanych przez wirusy komputerów, wynikało, ze sprzęt będzie uruchomiony dopiero wtedy, gdy zostaną wpłacone pieniądze na podane konto. Informatycy potrafili odblokować takie komputery.
Po nagłośnieniu sprawy w mediach działania takich hakerów przycichły. Ale potem pojawiały się inne oszustwa i podszywanie się pod inne instytucje państwowe czy zaufania publicznego. Tak było z fałszywymi certyfikatami Polskiej Inspekcji Pracy czy różnych rejestrów przedsiębiorców. Ich organizatorzy za wydanie nic niewartych dokumentów domagali się się pieniędzy.
Krzysztof Hajdas, z Komendy Głównej Policji mówi, że powinniśmy mieć ograniczone zaufanie do korespondencji, którą odbieramy e-mailem, zwłaszcza tej, której się nie spodziewamy.
– Zdarzają się sytuacje, że przestępcy podszywają się pod różne instytucje czy też banki, by wyłudzić dane wrażliwe czy potrzebne do autoryzacji konta – opowiada.
I radzi, żeby w internecie kierować się zasadą, że sami inicjujemy działania w sieci, a nie korzystamy z podpowiedzi, którą dają nam inni.