Różne kontrowersje wywoływały wypowiedzi papieża Franciszka, ale w sprawach politycznych nic nie może się równać z jego oceną wielkiej imperialnej wojny, którą Rosja wytoczyła Ukrainie. Była w jego słowach troska o ofiary, był sprzeciw wobec zabijania, a nawet wzmianki o okrucieństwie rosyjskich żołnierzy i najemników „wykorzystywanych przez Rosjan”.
Wybijały się jednak tezy, które od dawna głosił Viktor Orbán, a ostatnio też Donald Trump. Rok po rosyjskiej inwazji najbliższym mu krajem w Unii Europejskiej okazały się Węgry, które wcześniej omijał, bo były dla niego symbolem nieznośnej polityki antyimigranckiej. Snuł tam opowieść o Budapeszcie jako moście między narodami i religiami. I podkreślił, że nie da się wskazać jednego odpowiedzialnego za tę wielką wojnę na Wschodzie, choć większość krajów zachodnich, w tym katolickich, izolowała agresora – Rosję, a Parlament Europejski uznał ją za państwo stosujące terroryzm.
Papież Franciszek o powodach inwazji rosyjskiej na Ukrainę. I o wielkim humanistycznym imperium Rosji
Ze wskazaniem winnego papież miał problem już wcześniej. A nawet gorzej, podkreślał bowiem, że do wojny mogło nie dojść, ale została sprowokowana. Przez kogo? – przez NATO „szczekające u drzwi Rosji”. I państwa zainteresowane sprzedażą i testowaniem swojej broni.
Podkreślał, że nie jest za Putinem, ale rozważania o tym, że wojna jest skomplikowana i z czegoś wynika, sprawiały takie wrażenie. Po autorytecie moralnym miliony wyznawców Kościoła katolickiego mogły się spodziewać czegoś innego niż wywodów o interesach i wrażliwości Rosji.
Czytaj więcej
Franciszek broni chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Wyciągając rękę do przywódców świata muzułmańskiego, którzy rozumieją, jakie zagrożenie tkwi w s...
Może najbardziej Franciszek wiernych w Europie Środkowo-Wschodniej zaszokował, gdy w 2023 roku zdalnie przemówił do młodych rosyjskich katolików zebranych w Petersburgu. „Nigdy nie zapominajcie o swoim dziedzictwie. Jesteście potomkami wielkiej Rosji, świętych, władców, wielkiej Rosji Piotra I i Katarzyny II, tego imperium”. To imperium, które nam kojarzy się źle i przypomina państwo Putina, miało się nawet według papieża cechować wielkim humanizmem.
Władimir Putin i papież Franciszek – obrońcy bliskowschodnich chrześcijan
Inne spojrzenie Franciszka na wojnę w Europie przypisuje się czasem jego pochodzeniu – Argentyna, Ameryka Łacińska nie musi kochać Zachodu, kojarzy się tam z przywództwem prowadzących imperialną politykę Stanów Zjednoczonych.
Jest jednak i inne wyjaśnienie prorosyjskich wypowiedzi. Papież nie myśli o bieżących wydarzeniach, ale o losie Kościoła w przyszłości. Także w kolebce chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie. Chrześcijaństwo tam zanika, a Zachód nie reaguje. Obserwowaliśmy to w Iraku, gdzie jeszcze pół wieku temu chrześcijanie stanowili 10 procent ludności, a teraz około 1 procenta. A potem w Syrii, gdzie chrześcijanie ginęli lub uciekali przed fundamentalistami islamskimi.
Czytaj więcej
Franciszek wciąż mówi o pokoju, unikając wskazania, kto odpowiada za największą wojnę. Na dodatek na miejsce rozważań wybrał najbardziej antyukraiń...
Franciszek zawarł polityczny układ z Putinem – pierwszy zwrócił mi na to uwagę może najwybitniejszy znawca spraw chrześcijan na Bliskim Wschodzie, francuski teolog prawosławny Jean-François Colosimo. Układ polegający na tym, że Putin interweniując militarnie w Syrii w obronie reżimu Baszara Asada, ratuje także katolików wschodnich obrządków. Papież zdaniem prof. Colosimo poprosił go „o interwencję w granicach wojny sprawiedliwej zgodnie z doktryną Kościoła”, co nie znaczy, że popiera sposób, w jaki Putin naprawdę prowadzi działania militarne. Co w zamian?: „obie strony chowają nieporozumienia w Europie Wschodniej”.
Z naszego punktu widzenia Putin to zbrodniarz wojenny i krwawy dyktator. Na dodatek wysłał żołnierzy do Syrii z powodów politycznych, a nie religijnych. Ale przy okazji stał się obrońcą tamtejszych chrześcijan, o których Zachód zapomniał. Jeżeli chrześcijanie z powodu dzisiejszych konfliktów by zniknęli z Bliskiego Wschodu, to na zawsze. To byłby koniec chrześcijaństwa w jego kolebce.
Czy takie rozumowanie usprawiedliwiałoby Franciszka? – to niezwykle trudne pytanie. Z innego wymiaru, wychodzące poza tu i teraz.