Zasady dokonywania płatności za usługi telekomunikacyjne bądź internetowe czy tryb rozpatrywania reklamacji mają być w sposób jasny i zrozumiały przedstawione w umowach między operatorami a abonentami. Takie wymagania wprowadza wchodząca dziś w życie nowelizacja ustawy – Prawo telekomunikacyjne.

Bez kruczków prawnych

Nowe przepisy mają sprawić, że przy podpisywaniu umów na usługi związane z telefonią komórkową, tradycyjną czy na dostęp do Internetu klienci nie będą się już doszukiwali kruczków prawnych. Znikną nie tylko skomplikowane sformułowania, zapisy i zdania wielokrotnie złożone. Nowe przepisy narzucają operatorom także to, z czego musi się składać taka umowa. I tak, abonent ma mieć wyraźnie określony sposób składania zamówień na pakiety taryfowe oraz dodatkowe opcje. Musi wiedzieć, jakie ograniczenia zawiera usługa. Z umowy ma się też dowiedzieć, jak można ją zmienić, przedłużyć czy rozwiązać.

21 elementów będą musiały zawierać nowe umowy

W praktyce trudność może sprawić ustalenie, co dla kogo jest jasne i czytelne, a co nie.

– Operatorzy będą musieli się natrudzić, by umowy były rzeczywiście zrozumiałe i zawierały wszystkie wskazane elementy – uważa prof. Stanisław Piątek, specjalista od prawa telekomunikacyjnego z Uniwersytetu Warszawskiego.

To, czy umowy będą rzeczywiście zrozumiałe dla abonentów, ma weryfikować Urząd Komunikacji Elektronicznej. A  gdy okaże się, że naruszają one zbiorowe interesy konsumentów, to tak jak i dziś właściwy będzie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

24 miesiące wyniesie maksymalny czas pierwszej umowy na usługi. Kolejne będą mogły być dłuższe

Istnieje ryzyko, że sformułowanie zapisów w jasnej dla konsumentów formie i z uwzględnieniem wszystkich elementów wskazanych w ustawie spowoduje, że zamiast jednej czy dwóch stron abonent dostanie małą książeczkę.

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

– Umowy rzeczywiście będą obszerniejsze, ale nie aż tak bardzo – zapewnia Marcin Gruszka, rzecznik prasowy sieci P4-Play. – Zamiast jednej strony abonent dostanie cztery – dodaje.

Okazuje się, że w tej sieci wzorce umów już uwzględniają wskazania znowelizowanych przepisów. Ustawa daje jednak operatorom pięć miesięcy na dostosowanie zapisów umownych do nowych wymagań.

Czytelne zapisy to niejedyne korzyści  dla konsumentów. Udogodnieniem będzie niewątpliwie możliwość podpisania umowy na usługi telekomunikacyjne przez Internet, a nie tyko w tradycyjnej papierowej formie.

Konsumenci zyskają także większą pewność, że przedsiębiorca gwarantuje im deklarowaną prędkość transmisji danych. W przypadku gdy pojawią się wątpliwości, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej będzie mógł się domagać, by dostawca usługi przedstawił metodę pomiaru transferu danych. Jeżeli się okaże, że abonenci mają niższą prędkość łącz internetowych niż podawana w ofertach, to prezes UKE będzie mógł zażądać od   przedsiębiorcy stosowania metody pomiaru, która zagwarantuje użytkownikom usługę o odpowiednich parametrach.

Mniej promocji

Nowelizacja określa również, że pierwsza umowa z danym operatorem czy dostawcą usług internetowych nie będzie mogła być zawarta na okres dłuższy niż 24 miesiące. Z jednej strony może to chronić konsumentów przed zawieraniem długoterminowych zobowiązań, z drugiej zaś oferta dla nich stanie się   uboższa. Dopiero następne umowy będą mogły być już zawierane na dłuższe okresy.

– Przedsiębiorca nie zaoferuje nowym klientom np. laptopa przy podpisaniu z  nim umowy – ocenia prof. Piątek. Tłumaczy, że promocje tego rodzaju są opłacalne dopiero przy umowach zawieranych na dłuższy okres. Z takich prezentów skorzystają więc ci, którzy będą przedłużać umowy.