Marcin Bobowski, który jest fotografem, pasjonatem mediów społecznościowych i osobą zainteresowaną zapewnieniem jak najwyższego poziomu ochrony swoich praw własności intelektualnej, postanowił pozwać Facebook do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Chodzi o uznanie za niedozwoloną i zakazanie stosowania klauzuli w regulaminie portalu, która przewiduje, iż użytkownicy zobowiązani są do kierowania wszelkich roszczeń sądowych do sądów hrabstwa Santa Clara w Stanach Zjednoczonych, a wszelkie spory między serwisem a użytkownikiem podlegają przepisom prawa stanu Kalifornia.
Do złożenia pozwu fotografa skłonił popularny w ostatnim czasie na Facebooku tzw. łańcuszek szczęścia. Dzięki treści publikowanych oświadczeń użytkownicy chcieli się chronić przed naruszaniem praw autorskich i bezprawnym wykorzystywaniem w celach komercyjnych zamieszczanych przez nich treści (jest to nieskuteczne, ponieważ zakładając konto na Facebooku, użytkownik automatycznie zrzeka się praw do wszystkich publikowanych przez siebie treści).
– Intencją mojego klienta jest pokazanie, że nawet z tak wielkimi firmami jak Facebook można spierać się w inny sposób niż poprzez publikację na swoich stronach profilowych tego typu oświadczeń – mówi „Rz" pełnomocnik fotografa, radca prawny Błażej Sarzalski.
Nie ma on wątpliwości, iż na podstawie przepisów polskiego kodeksu cywilnego oraz z dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich kwestionowana klauzula powinna zostać uznana za niedozwoloną.
– Naszym głównym zadaniem jest przekonanie SOKiK, że jest władny podjąć tego typu rozstrzygnięcie – wyjaśnia.
Z opinią Sarzalskiego o niezgodności z prawem regulaminu zgadzają się inni prawnicy.
– Klauzule w umowach zawieranych za pomocą wzorców umownych między portalami internetowymi a konsumentami, które podlegają prawu polskiemu, mogą być uznane za niedozwolone postanowienia umowne, jeżeli wyłączają m.in. jurysdykcję sądów polskich – mówi Mateusz Dróżdż, wykładowca Uczelni Łazarskiego, który odbywał staż w amerykańskiej kancelarii McDonald Hopkins LLC w Cleveland.
Zauważa on, że podobne sprawy przeciwko portalom społecznościowym rozstrzygano na korzyść internautów w Kanadzie, gdzie wykorzystano instytucję tzw. real and substantial connection.
– Zezwala ona na orzekanie przez sądy kanadyjskie w sprawach przeciwko zarządzającym takim portalem internetowym, nawet gdy postanowienia regulaminu danego portalu wyłączają taką możliwość – informuje.
Rozstrzygnięcie kwestii jurysdykcji będzie miało charakter precedensu.
– Odpowie na zasadnicze pytanie: czy możliwe jest udzielenie w Polsce szerokiej ochrony prawnej polskiemu konsumentowi wobec narzucania przez obce firmy nienegocjowalnych wzorów umów? – przekonuje mec. Sarzalski.
W razie uznania zaskarżonej klauzuli za niedozwoloną Facebook musiałby oficjalnie uznać, że każdy obywatel UE może w swoim państwie pozwać te firmę, np. o odszkodowanie.