Reklama

Izrael chce unicestwić Hezbollah. Liban karany za Iran

Nowa wojna Izraela z proirańskim Hezbollahem w Libanie będzie zapewne trwała dłużej niż nowa wojna USA i Izraela z Iranem. Rząd Libanu sam miał rozbroić Hezbollah, ale ma w swoim składzie jego polityków.
Izrael chce unicestwić Hezbollah. Liban karany za Iran

Foto: REUTERS/Amr Abdallah Dalsh

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są przewidywania dotyczące zakresu i czasu trwania obecnych działań wojennych między Izraelem a Hezbollahem?
  • Jakie cele strategiczne Izrael stawia sobie wobec Hezbollahu i jakie działania, w tym dotyczące terytorium Libanu, są rozważane?
  • Z jakich przyczyn rząd Libanu napotyka trudności w rozbrojeniu Hezbollahu?
  • W jaki sposób Hezbollah funkcjonuje jako organizacja polityczna, militarna i społeczna, wpływając na wewnętrzną stabilność Libanu?
  • Jakie są historyczne korzenie Hezbollahu i w jaki sposób organizacja ta wykazuje zdolność do odradzania się po poniesionych stratach?

Rozbrojenie i pozbawienie siły Hezbollahu to stary cel Izraela. Wrócił do jego poważnej realizacji wraz z wojną rozpoczętą 28 lutego przez USA i Izrael przeciwko wspierającemu Hezbollah Iranowi. W wyniku izraelskich bombardowań, szczególnie dotkliwych w stolicy, Bejrucie, zginęło co najmniej 773 Libańczyków, a ponad 800 tys. (a kraj ma około 5,5 mln mieszkańców) musiało uciekać z domów. 

Na południu Libanu trwa też operacja izraelskich wojsk lądowych, na początku marca zapuszczały się do 20 km od granicy. Zapowiadało się, że Izrael chce utworzyć swoją strefę kontroli południowego Libanu do rzeki Litani (29 km od granicy; w drugą stronę, do Bejrutu jest około 70 km). 

Czytaj więcej

Pielgrzymka Leona XIV. Maronicki mnich o wyjątkowym powołaniu Libanu

Izrael szykuje się do jeszcze większej operacji. Minister obrony Izrael Katz grozi zajęciem części terytorium Libanu

W czwartek „zabraniem” części libańskiego terytorium zagroził minister obrony Izrael Katz. Zareagował w ten sposób na nasilające się ataki rakietowe Hezbollahu na północny Izrael. Poprzedniej nocy Hezbollah, według źródeł izraelskich, odpalił około 200 rakiet (najwięcej od początku marca) i wysłał 20 dronów, a towarzyszył temu jeszcze atak pocisków balistycznych dokonany przez Iran. Katz zapowiedział przygotowania do „rozszerzenia” operacji armii izraelskiej w Libanie.

Reklama
Reklama

I w tym kontekście mówił też o „zabraniu” przez Izrael części terytorium Libanu, jeżeli rząd tego kraju nadal nie będzie sobie radził z Hezbollahem. Z wypowiedzi Katza nie wynika, czy chodzi tylko o część od izraelskiej granicy do rzeki Litani. Choć izraelski portal Ynet, powołując się na anonimowe źródła oficjalne, pisał, że operacja na szeroką skalę w tej właśnie części to „ekstremalna opcja”, bo są rozważane też punktowe ataki na domy w regionie do rzeki Litani, w których, jak uważają Izraelczycy, Hezbollah ma magazyny broni. 

Dlaczego rządowi Libanu nie udaje się rozbroić Hezbollahu?

Południowy Liban, właśnie do rzeki Litani, miał być strefą, w której jedynymi siłami zbrojnymi są armia libańska i libańskie siły bezpieczeństwa. Wynika to z porozumienia o zawieszeniu broni z listopada 2024 r., które zawarto po przeszło roku konfliktu (zaczął się, gdy Hezbollah wsparł Hamas po jego wielkim ataku terrorystycznym na Izrael z 7 października 2023 r., kilka miesięcy później przerodził się w poważną wojnę). Rząd libański miał też nie dopuszczać do ataków Hezbollahu i „innych grup zbrojnych” na Izrael, a Izrael w zamian miał nie atakować Libanu.

Porozumienie już wcześniej było łamane, teraz znowu mamy do czynienia z wojną. Jak napisał antyrządowy izraelski dziennik „Haarec”, powołując się na źródła dyplomatyczne, Izrael zamierza ją prowadzić nawet wtedy, gdy Donald Trump ogłosi koniec wojny przeciwko Iranowi – aż do rozbrojenia i zniszczenia Hezbollahu. 

Do końca zeszłego roku cała broń miała być w Libanie pod kontrolą państwa – armii i kilku służb. Zapowiadał to rząd, na którego czele od lutego 2025 r. stoi Nawaf Salam. W ten sposób miała się zrealizować zasada, że w normalnym państwie tylko wojsko i służby państwowe mają prawo użycia siły. 

Ten monopol łamie zwłaszcza Hezbollah, który od razu skrytykował plany pozbawienia go broni, wyśmiał ideę państwowego monopolu w tej kwestii. I stwierdził, że premier Salam działa pod presją USA (które od tego uzależniały pożyczki międzynarodowych instytucji finansowych dla pogrążonego w kryzysie gospodarczym Libanu), oraz że „w pełni służy Izraelowi”.

Czytaj więcej

Radosław Sikorski dla „Rzeczpospolitej”: Pomyślałem, że to ryzykowne, gdy bomby spadły na Teheran
Reklama
Reklama

Rząd nie zrealizował planu rozbrojenia. Ma problem z zarzutem, że sprzyja wrogowi – Izraelowi. Na dodatek Hezbollah jest członkiem tego rządu, ma dwóch ministrów – pracy Mohameda Hajdara i zdrowia Hakana Nasredina.

Rząd to mozaika partii, które reprezentują interesy grup religijnych. W gabinecie Salama, który jak każdy premier Libanu zgodnie z zasadami opracowanymi przed ośmioma dekadami jest sunnitą, są szyici (z Hezbollahu i współpracującej z nim zazwyczaj partii Amal), Druzowie oraz chrześcijanie różnych wyznań, przede wszystkim maronici, ale także Ormianin, protestant i po dwóch ministrów z Kościołów greckich – prawosławnego i katolickiego. Prezydent jest jak zawsze maronitą, a przewodniczący parlamentu szyitą.

Szyici w podzielonym religijnie Libanie. Czym jest Hezbollah? 

Muzułmanie stanowią większość mieszkańców (sunnici to około 32 proc., szyici 31 proc.), chrześcijanie około jednej trzeciej, wśród nich najliczniejsi są uznający zwierzchność Watykanu maronici (najbardziej wpływowa grupa w Libanie). Liban, w szczególności Bejrut, jest podzielony na strefy. Na południu stolicy mieszkają przede wszystkim szyici, na wschodzie chrześcijanie, na północnym zachodzie sunnici. 

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Liban jak wielka Gaza. Drugi front wojny na Bliskim Wschodzie jest faktem

Szyicki Hezbollah jest nietypowym graczem sceny politycznej. To nie tylko partia, która zdobywała w wyborach nawet dwie trzecie szyickich głosów (kilka lat temu jej popularność spadła, bo – jak pisała znawczyni Hezbollahu prof. Amal Saad – obwiniano ją o zaniedbania, które doprowadziły do wielkiego wybuchu w bejruckim porcie w sierpniu 2020 r., w wyniku którego zginęło ponad 200 osób, a 7 tys. zostało rannych, i o trudności ekonomiczne kraju).

To także organizacja militarna i organizacja społeczna, wspierająca biednych szyitów, rozdająca pieniądze, żywność, a nawet mieszkania. Hezbollah kilka lat temu twierdził, że ma 100 tys. ludzi pod bronią, Amerykanie i Izraelczycy szacowali, że było ich raczej dwa razy mniej. Teraz, przede wszystkim wskutek operacji izraelskich, liczby są zapewne o kilka tysięcy niższe. 

Reklama
Reklama

Z powodu silnego skrzydła militarnego i własnych instytucji, z bankami, mediami, systemem opieki zdrowotnej i edukacji włącznie, Hezbollah jest uznawany za państwo w państwie. Angażuje się też, nie licząc się ze stanowiskiem rządu Libanu, w konflikty na Bliskim Wschodzie. 

Hezbollah wspierał zbrojnie reżim Baszara Asada w sąsiedniej Syrii, ale od jego upadku w grudniu 2024 r. został odcięty od lądowych korytarzy, dzięki którym korzystał ze wsparcia głównego sojusznika - Iranu.

Hezbollah (po arabsku Hizb Allah to Partia Boga) powstał w 1982 r., gdy Izrael rozpoczął inwazję na Liban, włączając się do trwającej tam wojny domowej. Polityczną inspiracją była rewolucja islamska w także szyickim Iranie. Niedługo po swoim powstaniu Hezbollah przeprowadził wielkie ataki terrorystyczne na ambasadę USA oraz koszary wojsk amerykańskich i francuskich w Bejrucie. 

Część państw Zachodu cały Hezbollah uznaje za organizację terrorystyczną (w tym od trzech dekad USA i od 2020 r. Niemcy). Inne tylko jego skrzydło militarne (także Unia Europejska jako całość), wychodząc z założenia, że nie można za terrorystów uważać polityków tworzących rządy Libanu. 

Czytaj więcej

Trudna sytuacja uchodźców z Syrii w Libanie
Reklama
Reklama

Izrael wydawał się bliski pokonania Hezbollahu, we wrześniu 2024 r. przeprowadził atak z użyciem wybuchających pagerów. Według libańskich danych zginęło 30 bojowników Hezbollahu i 12 przypadkowych cywilów. Przede wszystkim zaś z powodu ran niezdolnych do działania zostało co najmniej 1,5 tys. ludzi Hezbollahu. Kilka dni później Izraelczycy przeprowadzili atak na kwaterę główną Hezbollahu w południowym Bejrucie, gdzie kilkanaście metrów pod ziemią zebrali się liderzy szyickiego ugrupowania. Zginął m.in. przywódca Hezbollahu Hasan Nasrallah. W ciągu kilku dni Izrael zlikwidował też wielu najważniejszych dowódców militarnych Hezbollahu. 

Okazało się jednak, że organizacja umie zastępować zabitych liderów i dowódców oraz odradzać się w stopniu pozwalającym na nowe ataki. 

- Jesteśmy przygotowani na długą konfrontację. To nie będzie zwykła bitwa, lecz taka o egzystencjalnym znaczeniu – zapowiedział w piątek w wystąpieniu telewizyjnym Naim Kasim, obecny przywódca Hezbollahu. 

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Trzy przyjaciółki z Teheranu

 

Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1480
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Konflikty zbrojne
Ambasada USA zaatakowana rakietami. Nad placówką unosił się dym
Konflikty zbrojne
Trump: Zbombardowaliśmy irański klejnot koronny. Jest odpowiedź Teheranu
Konflikty zbrojne
Departament Stanu USA kusi. „Masz informacje o tych irańskich przywódcach? Prześlij nam wskazówkę”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama