Rosja szuka w Azji najemników na wojnę. Władze państw mają dość

Trzy państwa azjatyckie reagują na werbowanie swoich obywateli do rosyjskiej armii i rozpoczęły aresztowania sieci werbowników.

Publikacja: 16.05.2024 04:30

Rosja szuka w Azji najemników na wojnę. Władze państw mają dość

Foto: AFP

– Oszukali ich obietnicą dużych zarobków i fałszywymi zapewnieniami, że nie będą uczestniczyć w walkach na froncie – mówił niedawno w parlamencie Sri Lanki deputowany Gamini Waleboda.

Chodziło o współobywateli, którzy zostali zwerbowani do rosyjskiej armii na wojnę w Ukrainie. Podobno obiecywano im, że będą służyli tylko w tyłowych formacjach. „Praktycznie wszystkie jednostki, w których służą zagraniczni ochotnicy, to oddziały szturmowe, gdzie nie ma żadnych ulg w służbie” – co ich czeka, nieszczęśni Lankijczycy mogliby przeczytać w rosyjskiej prasie, gdyby znali rosyjski.

Według władz wyspiarskiego państwa co najmniej 280 jego obywateli zostało zwerbowanych na wojnę, a ośmiu na pewno już nie żyje. Przy tym kilku Lankijczyków służy (rzeczywiście dobrowolnie) w armii ukraińskiej i ci są znani z imion i nazwisk.

Czytaj więcej

USA nie pozwolą upaść Ukrainie. Jaki był cel wizyty Blinkena w Kijowie?

Nawet jednak Colombo przyznaje, że dane o werbunku do Rosji są znacznie zaniżone, tak naprawdę nikt nie wie, ilu ich wyjechało służyć w armii Kremla. Dlatego dowództwo lankijskiej armii stworzyło specjalną grupę śledczą, która ma ich zidentyfikować i odnaleźć.

Jeden z tych, któremu udało się wrócić, powiedział miejscowej telewizji, że obiecywano mu po prostu pracę, a w końcu odebrano paszport i wysłano do okopów.

Władze Sri Lanki, Indii i Nepalu reagują na działania Rosji

Sri Lanka ma jednak dość. W ciągu jednego dnia aresztowano tam generała rezerwy armii i jednego z sierżantów za werbowanie miejscowych byłych wojskowych. Jednocześnie takie same akcje i prawie równocześnie podjęły policje Indii i Nepalu.

Wszystkie trzy azjatyckie kraje od grudnia ubiegłego roku wielokrotnie prosiły Moskwę, by zaprzestała werbunku ich obywateli. Prośby nie odniosły żadnego skutku.

W Indiach aresztowano cztery osoby pod takimi zarzutami. Hindusów wysyłali do Rosji formalnie na studia lub do pracy. W sąsiednim Nepalu wizy zezwalające na studia lub pracę w Rosji otrzymało ok. 2 tys. osób. Nie daje się jednak nawet oszacować, ilu wyjechało bez tych zezwoleń. Podobnie z Indii, mimo że formalnie Hindusi też potrzebują wiz.

Czytaj więcej

Gen. Waldemar Skrzypczak o zajęciu Wołczańska: Putin chce wygnać Ukraińców z Charkowa

– U nas mężczyźni powinni zarabiać tyle, by utrzymać nie tylko siebie, ale i całą rodzinę. A w rosyjskiej armii mogą zarobić w ciągu pół roku tyle, ile u nas w ciągu kilku lat – wyjaśniał masowy zaciąg socjolog z Katmandu Tikaram Gautam. Podobnie jest na drugim końcu świata, na Kubie. Tam rosyjscy werbownicy oferują miesięczny żołd w wysokości 2 tys. dolarów, gdy średnia płaca na wyspie wynosi ok. 35 dolarów.

Kuba również zwracała się do Rosji o zaprzestanie tego procederu (i to publicznie), a gdy nie pomogło, latem ubiegłego roku dokonano aresztowań wśród werbowników. Ale zaciąg na wyspie trwa do dziś, widać wyraźnie, że władze w Hawanie nie chcą go przerywać, konfliktując się jednocześnie z Rosją, a jedynie co najwyżej zmniejszyć.

Rosja szuka najemników także w Afryce i na Bliskim Wschodzie

Jeszcze w zeszłym roku media szacowały, że w rosyjskiej armii służy ok. 10 tys. obywateli trzech państw azjatyckich – Nepalu, Indii i Sri Lanki. Źródła ukraińskie zaś podają, że w basenie Morza Karaibskiego (a więc nie tylko na Kubie) Rosjanie zwerbowali ok. 400 osób.

Interesujące, Kreml nigdy nie próbował zaciągu w Chinach. Ale za to nie ogranicza się tylko do państw azjatyckich, szukając żołnierzy również w Afryce i na Bliskim Wschodzie.

Nie ma zresztą wyjścia. Nowy minister obrony Andriej Biełousow przyznał, że istnieje problem „kompletowania oddziałów wojskowych”. Obiecał jednak, że armia nie będzie uzupełniana poprzez mobilizację, lecz werbunek żołnierzy zawodowych.

Czytaj więcej

Radosław Sikorski: Pakiet amerykański może zaważyć na sytuacji na froncie

Dlatego Kreml szuka ich w innych krajach, nawet ryzykując konflikty dyplomatyczne. Na razie udało mu się ich uniknąć nawet z Indiami – przynajmniej publicznych. W przypadku państw afrykańskich, skąd też zbiera najemników, nie musi nawet odwoływać się do skomplikowanych negocjacji. Somalijskie władze przymknęły oko na rosyjski werbunek w zamian za 25 tys. ton pszenicy przekazanej przez Kreml jako pomoc humanitarna. W Republice Środowoafrykańskiej – w zamian za pomoc wojskową.

Ale Somalijczyków dla rosyjskiej armii werbują w większości nie w Afryce, lecz na Białorusi. Trafiają tam, próbując dostać się do UE, a gdy zostaną odesłani z granicy, miejscowe służby specjalne namawiają ich do wyjazdu „do pracy do Rosji”.

– Oszukali ich obietnicą dużych zarobków i fałszywymi zapewnieniami, że nie będą uczestniczyć w walkach na froncie – mówił niedawno w parlamencie Sri Lanki deputowany Gamini Waleboda.

Chodziło o współobywateli, którzy zostali zwerbowani do rosyjskiej armii na wojnę w Ukrainie. Podobno obiecywano im, że będą służyli tylko w tyłowych formacjach. „Praktycznie wszystkie jednostki, w których służą zagraniczni ochotnicy, to oddziały szturmowe, gdzie nie ma żadnych ulg w służbie” – co ich czeka, nieszczęśni Lankijczycy mogliby przeczytać w rosyjskiej prasie, gdyby znali rosyjski.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Ukraina chce, by NATO zestrzeliwało rosyjskie rakiety. Jest reakcja MSZ
Konflikty zbrojne
Prokurator MTK chce aresztu dla Beniamina Netanjahu i przywódcy Hamasu
Konflikty zbrojne
Wołodomyr Zełenski wciąga sojuszników w bezpośrednie działania przeciw Rosji
Konflikty zbrojne
Kongresmeni z USA: Pozwólmy Ukrainie atakować Rosję naszą bronią
Konflikty zbrojne
Ukraińcy pod Wołczańskiem otrzymali amunicję. "Jeśli zatrzymamy tu Rosjan, nie odważą się atakować Kijowa"