Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę.
W rozmowie z portalem Radio Free Europe prezydent Czech mówił m.in., że na szczycie NATO w Wilnie spodziewa się usłyszeć "mocny język", jeśli chodzi o długotrwałe wsparcie dla Ukrainy.
- Widzę, że wiele krajów zgadza się na długoterminowy plan wsparcia dla Ukrainy, który nie będzie oparty na jednorazowych wpłatach, ale na starannie planowanej długoterminowej procedurze - mówił Pavel.
Czytaj więcej
Największe kraje sojuszu zobowiążą się do stałego i szerokiego wsparcia ukraińskich sił zbrojnych. Tak od dekad Ameryka wspiera Izrael.
Pavel, prezydent kraju, który wstąpił do NATO w marcu 1999 r., powiedział, że choć proces akcesyjny nie może się rozpocząć, gdy kraj jest w stanie wojny, to z zadowoleniem przyjąłby „jasny komunikat” dotyczący przyszłego członkostwa Ukrainy po zakończeniu wojny.
- Głęboko wierzę, że wszyscy przywódcy zrozumieją, iż posiadanie Ukrainy na pokładzie – zarówno w NATO, jak i UE – jest prawdopodobnie jedyną gwarancją, jak zapewnić stabilność w tym regionie, jak wzmocnić zarówno NATO, jak i UE oraz jak powstrzymać Rosję i jej agresywną politykę – powiedział.
Rosjanie jak Japończycy po ataku na Pearl Harbour
Prezydent Czech uważa, że od momentu rosyjskiej napaści na Ukrainę Rosjanie mieszkający poza granicami Federacji Rosyjskiej, powinni być uważnie "monitorowani".
- Widzimy, ilu ludzi popiera wojnę, ilu nawet wzywa do rozprzestrzenienia się wojny na inne kraje - zauważył prezydent.
Środki bezpieczeństwa dotyczące obywateli rosyjskich powinny być surowsze niż w normalnych czasach.
- Wszyscy Rosjanie mieszkający w krajach zachodnich powinni być monitorowani znacznie bardziej niż w przeszłości, ponieważ są obywatelami narodu, który prowadzi agresywną wojnę. To po prostu koszt wojny – powiedział.
Dodał, że choć współczuje Rosjanom borykającym się z decyzją Moskwy, której mogą wcale nie popierać, ale „kiedy trwa wojna, środki bezpieczeństwa dotyczące obywateli rosyjskich powinny być surowsze niż w normalnych czasach”.
Pavel zauważył, że podczas II wojny światowej, potomkowie Japończyków mieszkający w Stanach Zjednoczonych również podlegali „ścisłemu reżimowi monitorowania”.
Po japońskim ataku na Pearl Harbour w grudniu 1941 roku osoby pochodzenia japońskiego były przetrzymywane w obozach internowania, otoczonych drutem kolczastym i strzeżonych przez żołnierzy amerykańskich. Posunięcie to dotyczyło około 120 tys. osób, z których większość stanowili obywatele amerykańscy. W 1988 roku rząd USA przeprosił za te działania i wypłacił odszkodowania w wysokości ponad 1,6 miliarda dolarów.