Zamach bombowy na meczet Eid-Gah w centrum Kabulu i to w trakcie żałobnej ceremonii matki prominentnego rzecznika talibów Zabihullaha Mudżahida miał przypomnieć nowym władzom Afganistanu, że mają gotowych na wszystko wrogów. Są nimi bojownicy organizacji terrorystycznej o nazwie Państwo Islamskie Prowincji Chorasan (ISKP). Jest to rozłamowe ugrupowanie tzw. Państwa Islamskiego działającego przed laty w Syrii i Iraku. Rozłamowcy pogodzili się już dawno z macierzystym samozwańczym kalifatem, otrzymując we władanie historyczną prowincję Chorasan w formie emiratu. Dawny Chorasan to spora część Azji Środkowej, od granic Pakistanu po wschodni Iran, w tym większość Afganistanu.

Swego czasu utrzymywali niezłe relacje z talibami, ale co najmniej od czasu, gdy ci rozpoczęli negocjacje z USA, uznali talibów za zdrajców i zaczęli ich traktować tak samo jak amerykańskich najeźdźców. Przy tym islamistów spod znaku ISKP niewiele od talibów różni, przynajmniej w sferze religijnego fundamentalizmu i fanatycznego przywiązaniu do szariatu.

Dziełem ISKP był samobójczy atak przed bramą lotniska w Kabulu w czasie sierpniowej ewakuacji, w którym zginęło 13 Amerykanów oraz 169 Afgańczyków.

Czytaj więcej

Wymiana więźniów między rządem jemeńskim i rebeliantami Huti, do której doszło 29 września w prowinc
Wszystkie nieszczęścia Jemenu

W niedzielnym zamachu na meczet zginęło co najmniej pięć osób. Talibowie rozpoczęli natychmiast zbrojną operację w północnych dzielnicach stolicy, starając się wykryć kryjówki islamskich terrorystów. W końcu zamach w takim miejscu i w takich okolicznościach nie mógł nie odbić się na prestiżu nowych władców. Tym bardziej że zamachy w Kabulu były do tej pory rzadkością. Już nieco wcześniej na północ od stolicy doszło do walk, po tym jak w wyniku wybuchu przydrożnej miny rannych zostało czterech talibów.

Przez ostatnie dwie dekady to talibowie podkładali bomby i organizowali zasadzki na wojska rządowe oraz Amerykanów i odziały ich sojuszników. Obecnie to oni są celem. Zdaniem ekspertów ISKP ma najwięcej swych zwolenników we wschodniej prowincji Nangarhar. W jej stolicy Dżalalabadzie islamiści dokonali w ostatnich tygodniach kilku zamachów, w których zginąć miało 35 talibów. Ostatnio starają się rozszerzyć zasięg swych działań. Jest wiele doniesień wskazujących, że w ich szeregach znalazła się część żołnierzy i oficerów armii rządowej oraz tajnych służb obalonego prezydenta Aszrafa Ghaniego, którzy mają uzasadnione obawy, by nie dowierzać ogłoszonej amnestii.

Nie ulega wątpliwości, że bojownicy ISKP nie są w stanie zagrozić władzy talibów ani wywołać wojny domowej. W konfrontacji z nimi talibowie mają potężnego sojusznika w postaci USA. Prezydent Biden wysłał już pod koniec sierpnia drony, które zaatakowały pozycje ISKP w Afganistanie, co wywołało protesty nowych władz w Kabulu jako pogwałcenie suwerenności Islamskiego Emiratu Afganistanu.