Symboliczny wymiar wizyty pani kanclerz RFN w mieście tak naznaczonym wielowiekową polsko-niemiecką rywalizacją jest oczywisty. Pytanie jednak, co istotnego - prócz symbolicznego spaceru - wyniknie z tej wizyty dla relacji polsko-niemieckich.
Od pół roku Donald Tusk stara się usuwać wszelkie przeszkody stojące na drodze do polepszenia tych stosunków. Lider Platformy zaczął od przyjęcia tezy, że za wzrost napięcia w czasach rządów PiS niemal wyłączną winę ponosi strona polska. Przełknął bez słowa zignorowanie jego propozycji, by zamiast berlińskiego “Widocznego znaku” wspólnie z Niemcami stworzyć w Gdańsku muzeum II wojny światowej.