Reklama

Marszałkowi nie zależało na kompromisie

Tydzień temu pisaliśmy w "Rzeczpospolitej", że decyzja Bronisława Komorowskiego w sprawie ustawy o IPN będzie sprawdzianem intencji marszałka. Dziś już wiemy – test wypadł jak najgorzej.

Komorowski podpisał ustawę, która otwiera drogę do uzależnienia prezesa IPN od rządzącej większości. Ustawę, która przerywa kadencję Kolegium IPN i oddaje wybór nowych władz Instytutu w ręce naukowców – środowiska, które lustracji się sprzeciwiało wyjątkowo gwałtownie i które zlustrować się nie dało.

Jak cyniczny żart brzmią słowa marszałka, który zadeklarował, że "otwiera się także możliwość rozmowy z Kolegium IPN o tym, czy w sposób należyty zachowana jest niezależność prezesa". Ustawa, którą właśnie podpisał Komorowski, tę niezależność ogranicza. Przyjęta w niej zasada, że nowy szef Instytutu może zostać odwołany przez posłów zwykłą większością głosów, może sprawić, że następni prezesi drżeć będą przed sugestiami nadchodzącymi z Sejmu.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama