Reklama

Kaczyński idzie do centrum

Debaty o centrowości PiS są równie odwieczne co jałowe.

Publikacja: 21.10.2011 19:29

Z jednej strony Kaczyńskiego rozliczają media, które łączą zachowawczość w obronie establishmentu z cielęcym zachwytem nad antykapitalistycznymi ruchawkami. Z drugiej zaś, sama ta partia, stając się tematem, ba, uczestnikiem takich rozważań, kręci na siebie bat. Centrowym (precyzyjniej – umiarkowanym) lub skrajnym jest się lub nie.  Ale nie dekretuje się tego.  To śmieszne.

Gdy spojrzeć na program, PiS wydaje się partią niezbyt skrajną. Można uznawać niektóre fragmenty tego programu za puste, niewykonalne, ale realnego radykalizmu w nim niewiele. Ci, którzy za skrajny uważają pomysł twardej walki z korupcją czy obronę narodowego interesu, wystawiają świadectwo sobie. Rzeczywiście na przesuwającej się coraz szybciej mapie polityki europejskiej upór, aby trwać przy tradycyjnej wizji moralności czy rodziny, robi dziś z polityka ekstremistę. Ale to świat zaczął szaleć, nie PiS.

Kłopot był zawsze z retoryką. Z przekonaniem Kaczyńskiego, że trzeba się dzielić z publicznością każdym publicystycznym odkryciem. I z pokusą, aby po wyborach dopieszczać rzeczywistych radykałów uznających w nim jedyną ostoję polskości, a potem, na ogół dopiero w kolejnej kampanii, dbać o resztę. To czyni z prezesa strażnika zwartego elektoratu i człowieka, który nie jest w stanie sięgnąć po arytmetyczną większość. Kaczyński staje się więźniem własnego wizerunku, resztę dodają niecierpiące go środowiska.

Można się zastanawiać, czy spokojniejsza prawica przetrwałaby łatwiej. Może tak, bo lepiej docierałaby do różnych grup, o których prezes przypomina sobie przy okazji wyborów. A może nie, bo jej opór wobec liberalno-lewicowego mainstreamu byłby słabszy.

Dzisiejszy Kaczyński usiłuje się po kolejnej porażce zachowywać spokojnie. Co więcej, wyjąwszy kilka wpadek, racjonalna była też jego kampania.

Reklama
Reklama

Ale wpadki były bolesne, a ludzie postrzegają jego linię jako ciąg zygzaków. Na dokładkę dziś przychodzi się Kaczyńskiemu zmagać z kolejną grupą niezadowolonych polityków PiS, którzy ze Zbigniewem Ziobrą na czele kokietują radykalne skrzydło pisowskiego elektoratu.  Ich diagnozy są chybione. Lecz niepokój o stan prawicy brzmi sensownie. Co Kaczyński z tym zrobi? Pokładanie nadziei jedynie w ekonomicznym kataklizmie to fałszywa droga.

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Dyplomatyczne zwarcie ambasadora USA i marszałka Sejmu. Komu szkodzi spór o Trumpa
Komentarze
Mirosław Żukowski: Trudna radość z olimpijskiej zimy
Komentarze
Bogusław Chrabota: Niefortunny komunikat ambasadora Rose'a
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Koniec New START to zła wiadomość dla Rosji i szansa dla Donalda Trumpa
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Rozmienianie RBN na drobne. Duży błąd Karola Nawrockiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama