Kreml chce teraz odzyskać wpływ na całą Ukrainą, choć na razie nie robi tego środkami militarnymi. Służy temu wzmożenie kontroli, a nawet blokada ukraińskich towarów sprowadzanych przez Moskwę, podobnie jak zajęcie niektórych fabryk na terenie Rosji należących do ukraińskich oligarchów.
Najbardziej ucierpią na tym wschodnie regiony Ukrainy, gdzie przemysł jest nie tylko wyjątkowo rozbudowany, ale także szczególnie nastawiony na współpracę ze wschodnim sąsiadem. Putin ma nadzieję, że przekona w ten sposób mieszkańców Doniecka, Charkowa czy Ługańska do zbuntowania się przeciw nowemu ukraińskiemu rządowi za to, że – jak próbuje przekonać rosyjski prezydent – prowadzi kraj do gospodarczej katastrofy. W optymalnym dla Kremla scenariuszu destabilizacja wschodnich regionów kraju będzie tak duża, że nie da się przeprowadzić wyborów prezydenckich 25 maja. To bardzo osłabiłoby legitymację ekipy wyłonionej przez Majdan, a Moskwa nadal mogłaby głosić tezę, że do władzy w Kijowie dobrali się uzurpatorzy.