Reklama

Michał Szułdrzyński: Do czego Jarosław Kaczyński potrzebuje Roberta Bąkiewicza i Łukasza Mejzy

Obecność Roberta Bąkiewicza i Łukasza Mejzy na listach PiS będzie dowodem, że bez względu na kontrowersje, przydać się może każdy, kto przyniesie trochę głosów. Tak samo jak Michał Kołodziejczak i Roman Giertych na listach Koalicji Obywatelskiej.
Michał Szułdrzyński: Do czego Jarosław Kaczyński potrzebuje Roberta Bąkiewicza i Łukasza Mejzy

Foto: PAP/Piotr Polak

Politycy Prawa i Sprawiedliwości potwierdzają, że na listach tej partii znaleźć mają się Robert Bąkiewicz i Łukasz Mejza. Paradoksalnie to najlepsza wiadomość dla władz Platformy Obywatelskiej. I to z dwóch powodów.

Po pierwsze zamyka usta krytykom kształtu list wyborczych, które ułożył Donald Tusk. Na lidera PO spadły skargi za wzięcie na pokład Michała Kołodziejczaka czy mecenasa Romana Giertycha. Elektorat liberalny miał problem z populizmem i niejasną postawą wobec USA i Unii Europejskiej lidera Agrounii, a lewicowy wypominał przeszłość Giertycha w Młodzieży Wszechpolskiej oraz wciąż konserwatywne poglądy w sprawach obyczajowych. Trudno się jednak oburzać na Kołodziejczaka czy Giertycha, kiedy na listy PiS Kaczyński przygarnia tak kontrowersyjne postaci jak Robert Bąkiewicz czy Łukasz Mejza.

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama