Politycy Prawa i Sprawiedliwości potwierdzają, że na listach tej partii znaleźć mają się Robert Bąkiewicz i Łukasz Mejza. Paradoksalnie to najlepsza wiadomość dla władz Platformy Obywatelskiej. I to z dwóch powodów.
Po pierwsze zamyka usta krytykom kształtu list wyborczych, które ułożył Donald Tusk. Na lidera PO spadły skargi za wzięcie na pokład Michała Kołodziejczaka czy mecenasa Romana Giertycha. Elektorat liberalny miał problem z populizmem i niejasną postawą wobec USA i Unii Europejskiej lidera Agrounii, a lewicowy wypominał przeszłość Giertycha w Młodzieży Wszechpolskiej oraz wciąż konserwatywne poglądy w sprawach obyczajowych. Trudno się jednak oburzać na Kołodziejczaka czy Giertycha, kiedy na listy PiS Kaczyński przygarnia tak kontrowersyjne postaci jak Robert Bąkiewicz czy Łukasz Mejza.