Tak jak więcej niż jedna jaskółka upewnia nas, że zbliża się wiosna, tak wysyp programów mieszkaniowych świadczy o nadchodzących wyborach. "Mieszkanie prawem, a nie towarem" - przypominają sobie raptem politycy i zaraz upominają się o młodych, niezamożnych, niezaradnych albo rozwojowych demograficznie obywateli. Po wyborach zwykle okazuje się, że programy nie działają, albo działają słabo. A koszty kredytów nieubłaganie rosną.
Doszliśmy właśnie do ściany i to nieotynkowanej. W 2022 r. w Polsce rozpoczęto budowę 197 435 mieszkań. Po raz pierwszy od 2017 r. liczba ta nie przekroczyła 200 tys. A historyczny rekord pochodzi z czasów słusznie minionych, czyli z roku 1978, kiedy oddano do użytku 283,6 tys. mieszkań.
Czytaj więcej
- Bank nie będzie zarabiał na odsetkach, na waszych chudych portfelach - mówił w Pabianicach Donald Tusk, zapowiadając program mieszkaniowy Platfor...
W tym rozdaniu pierwsza po głosy ruszyła władza. Najpierw prezes przyznał, że PiS "na odcinku mieszkaniowym" zawiódł, a potem oskarżył o całe zło deweloperów. – Musimy doprowadzić do tego, żeby wpływy układu deweloperskiego, które sięgają także i naszych środowisk, zostały złamane – deklarował prezes PiS. Następnie rząd ogłosił program kredytowy, z 2 procentowym oprocentowaniem dla osób do 45. roku życia. Analitycy HRE Investments oszacowali, że przy założeniu niezmiennych warunków rynkowych, pojedynczy kredyt zaciągnięty na 30 lat i kwotę 500 tys. zł wymagać będzie ponad 235 tys. zł budżetowych dopłat. Żadnych ograniczeń dla deweloperów nie przewiduje się.
I pewnie słusznie, bo obywatele i tak nie wierzą, że to wina deweloperów. Obwiniają rząd. Wg, sondażu (czerwiec 2022) Kantara dla „Faktów” TVN oraz TVN24, aż 74 proc. — źle ocenia poczynania rządu w kwestii polityki mieszkaniowej. 27 proc. ankietowanych jest zdania, że rząd w ogóle nie zajmuje się tym problemem, a 47 proc. – że robi za mało. Stąd kolejna propozycja programu mieszkaniowego.
Ten jednak został przelicytowany przez opozycję. Program Kredyt Zero Procent jest z punktu widzenia budżetu państwa wymagający, ale nie jest ryzykowny - mówił we wtorek lider PO Donald Tusk podczas tournee w województwie łódzkim i wyjazdowego posiedzenia klubu PO. Według wstępnych szacunków w pierwszym roku wsparcie ze strony budżetu wyniesie około 4 miliardów złotych. Donald Tusk zamierza także walczyć z patodeweloperką. Mają powstawać budynki nowoczesne, ze sprzyjającymi klimatowi systemami ogrzewania, otoczone placami zabaw i zielenią.
Czytaj więcej
PiS obiecał kredyty hipoteczne na 2 procent, PO przebiła rywala, proponując zerowe oprocentowanie.
Lewica krytykuje Platformę i chce wprowadzenia programu "Mieszkanie dla zakochanych", który miałby pomóc młodym obywatelom, 20 mld rocznie trzeba by przeznaczyć na budowę zasobów mieszkalnych, a nad całością miałaby czuwać Państwowa Agencja Mieszkaniowa. Ma to pozwolić na wybudowanie w ciągu kilku lat 300 tysięcy mieszkań na wynajem o regulowanych czynszach. Zdaniem Adriana Zandberga z Razem pomysły PO to "naiwne pompowanie miliardów w obecny system, który upasie tylko banki i podniesie ceny mieszkań”.
Ze wszystkich tych propozycji wypływa jeden generalny wniosek: w rozpędzającej się kampanii pojawił się wreszcie konkret, wynikający z realnych potrzeb ludzi. Niech się o jego rozwiązanie politycy spierają, może - dla odmiany -coś dobrego z tego wyniknie. Chyba, że dyskusja zakończy się zaraz po ogłoszeniu wyniku wyborów.