Reklama

Michał Szułdrzyński: Ustawa wiatrakowa, czyli imposybilizm w parze z populizmem

W obozie rządzącym coraz częściej widać rozdźwięk pomiędzy ośrodkiem rządowym z premierem na czele a zapleczem partii rządzącej oraz Solidarną Polską. Wygląda to tak, jakby nie było centrum władzy, gdzie realizuje się wolę polityczną.
PiS (na zdjęciu prezes Jarosław Kaczyński) coraz bardziej pogrąża się w imposybilizmie. Coraz części

PiS (na zdjęciu prezes Jarosław Kaczyński) coraz bardziej pogrąża się w imposybilizmie. Coraz częściej się zdarza, że ktoś zaśpi, nie przyjdzie na posiedzenie komisji albo wrzuci jakąś poprawkę czy wręcz zagłosuje z opozycją

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Reklama

Tryb prac nad ustawą wiatrakową nosi typowe objawy zjawiska, które dotknęło obozu rządzącego. Prawo i Sprawiedliwość wygrywało kolejne wybory od 2015 r. dlatego, że potrafiło przekonać obywateli o własnej sprawczości. Jeśli na czymś tej partii zależało, to była w stanie przepchnąć dowolny projekt. Opanować Trybunał Konstytucyjny? Proszę bardzo! Zaorać Krajową Radę Sądownictwa? Potrzymajcie mi piwo!

Sprawczość w dużej mierze polega na istnieniu silnego ośrodka woli politycznej, który jest w stanie bezwzględnie narzucać swoje decyzje poszczególnym posłom na etapie prac parlamentarnych. Opiera się również na tym, by likwidować partykularyzmy – rozbieżne interesy różnych grup wewnętrznych, inercję poszczególnych ministerstw i departamentów, bezradność komisji itd. PiS potrafił zaprowadzić żelazną dyscyplinę wśród swoich posłów, tak że nikt nie śmiał zagłosować przeciw, wstrzymać się od głosu czy nawet wyciągnąć karty do głosowania.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama