„Od wczoraj pojawia się w mediach prezes Związku Ukraińców w Polsce pan Mirosław Skórka; bezczelnie manipulując i obrażając Prezydenta RP (…) Mówi o nacjonalistycznym nastawieniu Pana Prezydenta i wpisywaniu się swoimi decyzjami w politykę Kremla. Cóż za obłuda i najdelikatniej mówiąc brak wyczucia” – pisze na platformie X w wyjątkowo konfrontacyjnym stylu rzecznik głowy państwa Rafał Leśkiewicz. I przy okazji wypomina rosnącą – jego zdaniem – falę ukraińskiego nacjonalizmu oraz odwołuje się do zbrodni OUN-UPA sprzed ośmiu dekad.
Od tych słów skóra może cierpnąć na karku, bo trudno w nich nie doszukać się zapowiedzi eskalacji antyukraińskiej emocji wychodzącej z kancelarii prezydenta. Można rzecz jasna mniemać, że Leśkiewicz się zapomniał, nie zauważył, że skończyła się kampania wyborcza, albo nie wie, że obowiązkiem głowy państwa jest dbanie o ład konstytucyjny, a nie wywoływanie wojen z mniejszościami.
Czym się kieruje prezydent Karol Nawrocki w kwestii Ukraińców?
Tyle że takie założenie byłoby karygodną naiwnością. Ten wpis musiał być konsultowany z prezydentem i jest najlepszym dowodem na to, że dobre relacje z Ukrainą i Ukraińcami to już przeszłość i czeka nas w tych sprawach trzęsienie ziemi. Trzeba bać się nasilenia tej retoryki i kolejnych kroków nieprzyjaznych wobec walczącej Ukrainy i jej obywateli.
Czytaj więcej
Nieumieszczenie w uchwalonej przez Sejm ustawie zapisu o obowiązku pracy Ukraińców, którzy chcą otrzymać 800+ na swoje dzieci spowodowało, że Karol...
Jeden problem wywołany przez prezydenta już mamy. I to problem poważny. Prezydenckie weto spowodowało, że z dnia na dzień milion mieszkających w Polsce i pracujących tu Ukraińców zostało postawionych w stan skrajnej niepewności co do własnej przyszłości. Czy prezydent pomyślał, że wdając się w gry z rządem rzekomo o świadczenie 800+ bawi się losem i wystawia na skrajną niepewność naszych przyjaciół, pracowników, sąsiadów, zazwyczaj ludzi godnych wszelkich form szacunku? Że czyni ich ludźmi drugiej kategorii? Cóż, naprawdę trudno założyć ignorancję jego ekspertów, albo zwykły błąd. Sprawa musiała być dla niego jasna i przemyślana, a wpis jego rzecznika daje tu niemal pewność.
Czy grozi nam w Polsce konflikt w sprawie Ukraińców?
Ostatnie działania prezydenta i ostre słowa jednego z liderów koalicji o „pieniactwie i rozrabianiu” dowodzą, że jeszcze chwila i ten niezbędny konsensus pęknie. Zyskają na tym tylko wrogowie Polski.
Czy to osobiste uprzedzenia? Bardzo bym się tego bał. Więc jeśli nie uprzedzenia, to polityka. Polityka zdecydowanie prowadząca nas na manowce – powiem to z całą mocą. Uderza bowiem w solidarność z walczącym ze wspólnym wrogiem sąsiadem i przyszłe dobre relacje między Warszawą i Kijowem.
Nie miejsce tu na rozważania o polskiej racji stanu. Temat został już po tysiąckroć omówiony, także na tych łamach. Warto natomiast powtórzyć, że w czasach militarnej konfrontacji przy polskiej granicy, potrzebny jest w pewnych sprawach polityczny konsensus. Tak było jeszcze do niedawna; mimo skrajnej polaryzacji, wsparcie dla Ukrainy było poza sporem. Ostatnie działania prezydenta i ostre słowa jednego z liderów koalicji o „pieniactwie i rozrabianiu” dowodzą, że jeszcze chwila i ten niezbędny konsensus pęknie. Zyskają na tym tylko wrogowie Polski. Kto tego nie rozumie, niech się wczyta w raport Zespołu ds. Dezinformacji Komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich. Dyskredytowanie Ukrainy i wzbudzanie niechęci do Ukraińców to jeden z głównych celów rosyjskiej wojny hybrydowej. Nie dajmy się wkręcić w jej tryby.