Nikogo nie powinno dziwić, że na uroczystość otwarcia przekopu Mierzei Wiślanej zjechali wszyscy najważniejsi politycy obozu władzy od Jarosława Kaczyńskiego przez prezydenta Andrzeja Dudę po premiera Mateusza Morawieckiego. Z całą swoją nieznośną pompą, patosem, tromtadracją, nieustannymi odniesieniami do najwyższych wartości, patriotyzmu i suwerenności ta uroczystość była kwintesencją polityki Prawa i Sprawiedliwości. Wyraża się ona w tym, że otwarliśmy przekop nie dla nas, ale przeciw. Przeciw innym, przeciw obcym, przeciw opozycji.

Czytaj więcej

Przekop przez Mierzeję Wiślaną otwarty, na statki czeka mielizna

Obóz władzy chciał tym przekopem jeszcze bardziej spolaryzować opinię publiczną. Albo jesteś z nami, wychwalasz tę inwestycję pod niebiosa, głos ci drży ze wzruszenia, albo jesteś sługą Rosji, marionetką Niemiec (co w pisowskiej narracji właściwie wychodzi na jedno i to samo), nie chcesz by Polska się rozwijała, nie jesteś patriotą i właściwie powinieneś świętować z radością 17 września jako rocznicę końca dawnej, wielkiej Polski, dobitej we wrześniu 1939 r. przez Sowietów. I to właśnie był największy problem sobotniej uroczystości. Rozdęto tę inwestycję propagandowo do monstrualnych rozmiarów, uczyniono z niej niemal punkt zwrotny w dziejach Polski, historyczne zwycięstwo nad Rosją, moment odzyskania suwerenności itp.

Czytaj więcej

Andrzej Duda: Nie chodziło o wielkie statki. Chodzi o symboliczne otwarcie drogi

Otóż nie. Polska nie stała się w ten weekend nagle militarną potęgą! Nie wygraliśmy żadnej wojny z Rosją! Nie zbudowaliśmy ekonomicznej potęgi w skali całego regionu. Owszem, otwarto użyteczny szlak, który wykorzystywać będą dla relaksu żeglarze i może powstaną dzięki niemu jakieś nowe szlaki turystyczne. Jeśli rząd wreszcie dogada się z władzami Elbląga w sprawie pogłębienia toru wodnego, to może także elbląski port się ożywi, może powstanie trochę miejsc pracy, atrakcji turystycznych, zwiększy się potencjał regionu. Jednakże w skali całego kraju ani militarnie, ani gospodarczo nie mamy do czynienia z „gamechangerem”.

Czytaj więcej

Macierewicz: Przekop przez Mierzeję Wiślaną krytykują wyłącznie ludzie związani z Rosją

PiS tego jednak nie chce słuchać. Wykorzystał kolejną okazję, by podzielić Polaków. Premier Mateusz Morawiecki przemawiając na uroczystości, atakował Donalda Tuska. Z kolei prezydent Andrzej Duda mówił wprost, że przekop nie sprawi, iż do Elbląga zaczną wpływać wielkie statki, ale że jednym z celów tej inwestycji jest zamanifestowanie Rosji naszej suwerenności. A zatem przekop Mierzei ma otwierać oczy niedowiarkom. Może dlatego tak bardzo przypomina niedawną super-inwestycję, czyli patriotyczne ławeczki, które w całej Polsce wraz z Kancelarią Premiera postawił Bank Gospodarstwa Krajowego. Nikt nie pytał o ekonomiczne uzasadnienie, nikt nie pytał o trwałość ławeczek, one miały być manifestacją patriotyzmu, symbolem zachęt do inwestowania swoich pieniędzy w Polsce. Skończyło się jak zazwyczaj w takich przypadkach – wstydliwie i żałośnie.

Miejmy nadzieję, że przekop za 2 mld zł wykonano w trochę solidniejszy sposób niż niesławne patriotyczne ławeczki. Ale cel jest podobny – stworzenie propagandowych punktów zaczepienia do tego, by nas podzielić.

Innym symbolem weekendowej uroczystości była obecność na niej abp. Sławoja Leszka Głodzia. Przypomnę, że ów hierarcha został obłożony przez Watykan karami za to, że sprawując swój urząd, nie zrobił wystarczająco dużo, by wyjaśnić skandale związane z nadużyciami seksualnymi księży. Politykom PiS jednak obecność skompromitowanego hierarchy nie przeszkadzała. I to również sporo mówi o sobotniej uroczystości.