Reklama

Piotr Skwirowski: ZUS dokańcza rzeź firm. I gospodarki

Do drastycznych podwyżek kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, rosnących w szalonym tempie rachunków za prąd i ogrzewanie, dojdzie w przyszłym roku najwyższa w historii podwyżka składek na ZUS, które płacą osoby prowadzące jednoosobową działalność.
W przyszłym roku przedsiębiorca, który prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą, odda o ponad 2

W przyszłym roku przedsiębiorca, który prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą, odda o ponad 200 zł więcej, w sumie prawie 1420 zł

Foto: AdobeStock

To fatalna wiadomość dla nawet 2 mln przedsiębiorców. W przyszłym roku płacone przez nich składki na ZUS wzrosną aż o 17,1 proc. Wszystko przez to, że ich wysokość uzależniona jest od prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia na następny rok. Rząd tymczasem przyjął projekt budżetu państwa na 2023 r., w którym założył, że przeciętne wynagrodzenia wzrośnie w stosunku do tegorocznego właśnie o te przeszło 17 proc.

W tym roku przedsiębiorca, który prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą, oddaje do ZUS co miesiąc nieco ponad 1210 zł. W przyszłym odda o ponad 200 zł więcej, w sumie prawie 1420 zł. Tylko z pozoru te 200 zł nie wyglądają groźnie. W ciągu roku uskłada się bowiem z tego blisko 2500 zł. To tak jakby przedsiębiorca musiał oddać w tym roku do ZUS dwie dodatkowe miesięczne składki.

Czytaj więcej:

ZUS Rząd szykuje wielką podwyżkę składek ZUS

Pro

Dla wielu przedsiębiorców to może być gwóźdź do trumny. Od wielu miesięcy borykają się przecież z powszechną drożyzną. W górę gwałtownie poszły ceny surowców, półproduktów, maszyn, urządzeń, paliw. Więcej trzeba płacić także choćby za wyprodukowanie ulotek, reklamy, papier, tonery… Ta lista nie ma końca. Efekt jest taki, że koszty prowadzenia niemal wszystkich biznesów mocno poszybowały. Prawdziwą katastrofą są jednak rachunki za energię elektryczną i ogrzewanie. Te rosną często o setki procent. I rozkładają wiele firm, także tych z długą tradycją i renomą.

Tsunami uderza właśnie w gastronomię. Padają kolejne bary i restauracje. To samo z piekarniami, ale też mnóstwem innych biznesów. Inflacja bije w nasze portfele i po prostu ograniczamy wydatki. Na gastronomię, kulturę, wyjazdy, ubrania… Ostrożniej wydajemy pieniądze. Już odczuli to przedsiębiorcy w miejscowościach turystycznych. A poprawy sytuacji na horyzoncie nie widać. Inflacja wcale nie hamuje, a nawet jeśli w końcu zacznie, to jeszcze długo będzie bardzo wysoka. Spadku cen energii i ogrzewania też darmo wypatrywać. No i za chwile dojdzie do tego rekordowa podwyżka składek na ZUS.

Reklama
Reklama

Ktoś w tej sytuacji powinien ściągnąć cugle, przygotować poważny plan naprawczy, ogarnąć cały ten bałagan

Nastroje wśród przedsiębiorców i tak są już podłe. Pewnie się jeszcze obniżą. Motywacja do dalszego prowadzenia biznesu, walki z przeciwnościami, walki o przetrwanie spada. A reakcji rządu jakoś nie widać. Wydaje się, że puścił wszystko na żywioł, niech się dzieje, co chce. To jednak scenariusz na katastrofę, bo firmy są solą gospodarki. A w niej i tak już wystarczająco źle się dzieje.

Żarty się skończyły, recesja puka do drzwi. Ktoś w tej sytuacji powinien ściągnąć cugle, przygotować poważny plan naprawczy, ogarnąć cały ten bałagan. Tylko kto? I czy na ratunek nie jest już za późno? Czy nie suniemy już w dół po równi pochyłej?

Komentarze
Estera Flieger: Tym się różni demokracja od totalitaryzmu
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Komentarze
Michał Szułdrzyński: „Polski SAFE 0 proc.” i unijny SAFE. Czego politycy nam nie mówią?
Komentarze
Marek Kozubal: Dlaczego polscy politycy mówią o broni atomowej? Chodzi o sygnał dla Rosji
Komentarze
Marek Kutarba: Atak na Iran to dla Polski zła wiadomość
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama