Reklama

Michał Szułdrzyński: Zajmowanie się wyborcami albo sobą

Nasz system wyborczy plus kilka ugrupowań politycznych na jednej liście to prosty przepis na długie targi, waśnie i nieporozumienia.
Michał Szułdrzyński: Zajmowanie się wyborcami albo sobą

Foto: PAP/Rafał Guz

Śledząc dyskusję proopozycyjnego komentariatu w internecie, można było odnieść wrażenie, że ogłoszenie naboru na Campus Polska Przyszłości jest mniej istotne od tego, co Rafał Trzaskowski sądzi o wspólnej liście opozycji. Temat tej listy urasta do rangi kamienia filozoficznego, który rozstrzygnie o wyniku kolejnych wyborów parlamentarnych. Zwolennicy i przeciwnicy tego rozwiązania przerzucają się argumentami mającymi bezsprzecznie udowodnić przyjętą przez nich tezę. Ale wrażenie jest takie, że wszystkie argumenty sprowadzają się do osobistych sympatii. Jeśli komuś bliżej do Platformy, opowiada się za wspólną listą z PO w roli hegemona. Jeśli ktoś sympatyzuje z którymś z mniejszych ugrupowań, na wspólną listę patrzy niechętnie, obawiając się o los swych polityków. Bo nasz system wyborczy plus kilka ugrupowań na jednej liście to prosty przepis na długie targi, waśnie i nieporozumienia.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama